Zofia Świątkiewicz ma 25 lat, grała w 'Przyjaciółkach', a jej mama to Joanna Kurowska. Ale za kulisami tej pięknej historii kryje się ból, o którym aktorka mówi rzadko i wprost.

Zofia Świątkiewicz ma 25 lat, grała w 'Przyjaciółkach', a jej mama to Joanna Kurowska. Ale za kulisami tej pięknej historii kryje się ból, o którym aktorka mówi rzadko i wprost.

Tata odszedł, gdy miała 13 lat

Grzegorz Świątkiewicz - ceniony dziennikarz sportowy TVP i twórca nagradzanych dokumentów - zmarł 21 września 2014 roku. Zofia miała wtedy 13 lat. To wiek, w którym tata jest całym światem.

"Byliśmy nierozłączni. Kiedy odszedł, mój świat się zatrzymał. Bardzo przykre jest życie ze świadomością, że tam, gdzie powinien być tata, jest pusto" - wyznała w rozmowie z Aleksandrą Czajkowską.

To właśnie ojciec zaszczepił w niej miłość do fotografii. Wracali razem z setek spacerów i podróży z pełnymi kartami pamięci. Ten nawyk został jej do dziś.

W programie "Demakijaż" Zofia przyznała, że żałoba w jej rodzinie nigdy się nie zamknęła. "Wciąż przeżywamy. To nawet nie jest żałoba po konkretnej osobie, ale po tej relacji, która mogłaby być" - powiedziała.

Joanna Kurowska: mama, która dała radę

Po śmierci Grzegorza to Joanna Kurowska - którą Zofia pieszczotliwie nazywa "Dżo" - wzięła na siebie wszystko. I podobno dała radę.

"Mam wspaniałe życie, za co muszę jej podziękować, bo gdyby nie ona, to nie byłoby takie super. Jestem jej wdzięczna, że dała radę, gdy zabrakło taty" - mówiła Zofia w "Demakijażu".

Kurowska poznała Grzegorza Świątkiewicza w dniu jego 37. urodzin - zaciągnęła ją tam Agata Młynarska. "Poszłam i już zostałam" - wspominała aktorka w wywiadzie-rzece. Twierdziła, że od pierwszego spojrzenia wiedziała, że zostanie jej mężem.

Co ciekawe, zanim Kurowska pojawiła się w jego życiu, Grzegorz był przez 10 lat związany z Katarzyną Dowbor. Prezenterka opisała ten związek w książce "Mężczyźni mojego życia" - wspominała jego spokój jako coś, co ją do niego przyciągnęło. Ich drogi rozeszły się bez dramatu.

"Koniec naszego związku nastąpił, kiedy zakochałam się w innym mężczyźnie. Ustaliliśmy zgodnie, że się rozstajemy" - tłumaczyła Dowbor.

Joanna Kurowska z kolei mówiła o mężu prosto: "Grzegorz był mężczyzną, który dbał o kobietę" - napisała w książce "Każdy dzień jest cudem".

'Jeszcze długo będę miała na imię córka'

Zofia poszła w ślady mamy i została aktorką. Kurowska ją w tym wspierała - ale postawiła jeden warunek.

"Robi mi się ciepło na sercu, gdy Zosia prosi mnie o zawodowe rady. Czasem jej coś sugeruję, ale nie chciałabym, żeby mnie kopiowała, tylko żeby była sobą" - mówiła w "Demakijażu".

Sama Zofia żartuje, że z tą niezależnością to jeszcze trochę potrwa. "Nie mogę odlepić się medialnie od niej. Pewnie jeszcze długo będę miała na imię 'córka', a na nazwisko 'Kurowskiej'" - mówiła w tym samym programie.

Czy kiedyś wyjdzie z cienia mamy? Biorąc pod uwagę, jak szczerze potrafi mówić o tym, co naprawdę boli - ma na to spore szanse.