Mark Ruffalo przyszedł na spektakl Cezarego Żaka w Warszawie i usiadł na widowni jak zwykły widz. Wcześniej na planie filmowym powiedział polskiemu aktorowi coś, czego ten się nie spodziewał.

Żak na planie z gwiazdorem Marvela - i to nie był komfort

Cezary Żak trafił do obsady nowego filmu Bertranda Bonello - reżysera z górnej półki europejskiego kina. Obok niego stanęli Mark Ruffalo, Charlotte Rampling i Anton Lesser, a z polskich aktorów - Żak oraz Andrzej Chyra. Brzmi imponująco? Żak przyznał w podcaście Marzeny Rogalskiej, że gdy zbliżał się dzień zdjęciowy z Ruffalo, po prostu się bał.

Do roli musiał opanować kwestie w dwóch językach - włoskim i angielskim. Sam przyznał, że warsztatowo praca na zagranicznym planie nie różniła się aż tak bardzo od polskich produkcji. Gorzej było z nerwami.

"Na szczęście mój pierwszy dzień zdjęciowy to była niema scena. I on mnie zobaczył, przywitaliśmy się najpierw w make-upie. Ja już byłem przerażony" - wyznał aktor.

Co rozbroiło Żaka? Fakt, że Ruffalo - gwiazda "Avengersów", laureat nominacji do Oscara za "Spotlight" i "Wyspę tajemnic" - po prostu się... przedstawił. Jakby Żak mógł go nie znać.

Ruffalo ocenił Żaka. I to jak

Mark Ruffalo to ktoś, kto na co dzień kręci filmy z Chrisem Hemsworthem, Robertem Downeyem Jr. i Scarlett Johansson. A jednak po zakończeniu zdjęć powiedział polskiemu aktorowi coś, co - jak przyznaje Żak - naprawdę go ruszyło.

"Wiesz, co potem on mi powiedział po zakończeniu zdjęć? To było bardzo miłe. Jak on zobaczył mnie, jak tam zagrałem tę niemą scenę - to on sobie pomyślał: 'ooo, to jest dobry aktor, trzeba będzie się dobrze przygotować do następnych dni'. Tak mi powiedział. On w ogóle okazał się świetnym gościem, naprawdę" - wspominał Żak w rozmowie z Rogalską.

I tu historia robi się jeszcze lepsza. Kilka tygodni temu Ruffalo przyjechał do Warszawy i zjawił się na pokazie spektaklu Żaka. Usiadł na widowni, obejrzał, a potem poszedł porozmawiać z aktorem za kulisami. Hollywoodzka gwiazda na widowni polskiego teatru - nie co dzień się to zdarza.

Cezary Żak jest na scenie od ponad trzydziestu lat. Widzowie pamiętają go z "Miodowych lat" i "Rancza", ale też z teatru, a ostatnio z "Podlasia" i "Idź przodem, bracie". Wkrótce zobaczymy go w "Lalce". Wygląda na to, że jego kariera właśnie zyskała nowy, bardzo międzynarodowy rozdział.

Czy po tym filmie Żak trafi na salony Hollywood? Piszcie w komentarzach, co o tym myślicie.