Przez blisko trzy tygodnie leżał podłączony do aparatury w szpitalu pod Los Angeles. Przełomu, na który czekała rodzina, nigdy nie było.

Anthony Guidera - aktor pamiętany z 'Ojca chrzestnego III', 'Armageddonu' i 'Gatunku' - zmarł 6 czerwca w wieku 65 lat. Wszystko zaczęło się 11 maja, gdy nagle zasłabł w domu w południowej Kalifornii. Według relacji rodziny doszło wtedy do nagłego zatrzymania akcji serca.

Guidera trafił do szpitala w rejonie Los Angeles. Przez niemal trzy tygodnie leżał podłączony do aparatury podtrzymującej funkcje życiowe. Lekarze nie byli w stanie wyjaśnić, co wywołało atak. Przyczyna śmierci do dziś nie została oficjalnie podana.

'Zdruzgotani i staramy się przetrwać'

Żona aktora, Valarie Anderson, poinformowała o jego śmierci na Facebooku. Napisała wprost, bez owijania w bawełnę:

'Z ciężkim sercem informujemy o nagłej śmierci naszego ukochanego Anthony'ego. (...) Jesteśmy zdruzgotani i staramy się przetrwać ten niewyobrażalnie trudny czas, przeżywając każdą chwilę po kolei. Prosimy, zachowajcie pamięć o nim w swoich sercach i otoczcie naszą rodzinę modlitwą.'

Smutną wiadomość potwierdziła też organizacja Astara, z którą Guidera przez lata współpracował jako wolontariusz. W żałobie pozostał m.in. jego syn Nick.

Nagroda MTV i scena, której nie zapomniano

Guidera zadebiutował na ekranie w 1990 roku - zagrał ochroniarza w 'Ojcu chrzestnym III'. Przez całą dekadę konsekwentnie budował karierę w kinie akcji i science fiction. Pojawiał się w 'Twierdzy', 'Armageddonie', 'Listonoszu'. Największy rozgłos przyniosła mu rola w 'Gatunku' - za scenę pocałunku z Natashą Henstridge dostał nagrodę MTV Movie Award.

Równolegle grał w popularnych serialach: 'Słoneczny patrol', 'Angel', 'Star Trek: Deep Space Nine' czy 'The Pretender'. Jego twarz znało kilka pokoleń widzów, choć nazwisko niekoniecznie.

Miał 65 lat. Za mało.

Nie żyje uwielbiany aktor. Poruszające słowa żony
Nie żyje uwielbiany aktor. Poruszające słowa żony, (© unsplash)