Miała 20 lat, rolę w serialu i dorobek większy niż część profesorów. Łódzka filmówka odpłaciła jej za to chłodem - i zakazem grania.

Weronika Rosati nigdy nie ukrywała, że Polska nie była dla niej łaskawa na starcie. Ale dopiero teraz opowiedziała wprost, co dokładnie wydarzyło się w murach prestiżowej Łódzkiej Szkoły Filmowej - i dlaczego stamtąd uciekła prosto do Nowego Jorku.

Filmówka kontra studentka z dorobkiem

Weronika Rosati trafiła na łódzką filmówkę z bagażem, którego większość jej rówieśników mogła tylko pozazdrościć - miała już za sobą realne doświadczenia z planów zdjęciowych. I właśnie to, według niej, stało się problemem. Kadra nauczycielska podobno nie była zachwycona faktem, że świeża studentka wie o zawodzie więcej, niż wynikałoby z jej roku studiów.

"Kiedy rozpoczęłam studia w Łódzkiej Szkole Filmowej, wszystko, co dobre, nagle się skończyło. System szkolny i profesorowie nie byli przyjaźnie nastawieni do młodej studentki, która miała już na koncie więcej dorobku aktorskiego niż niektórzy wykładowcy" - napisała w felietonie dla serwisu Plotek.pl.

Po półtora roku wzięła urlop dziekański, żeby zagrać w M jak miłość. Potem już nie wróciła. Szkoła nie pozwalała jej przyjmować żadnych ofert - musiała je odrzucać jedna po drugiej. Dla kogoś, kto od piątego roku życia powtarzał wszystkim, że zostanie międzynarodową aktorką, to był wyrok.

Nowy Jork zamiast Łodzi - i to od dawna

Przeprowadzka do Stanów nie była impulsem - była planem, który Rosati nosiła w głowie od dziecka. Pierwszy raz wysłała dokumenty do nowojorskiej szkoły aktorskiej jako 12-latka. Kiedy filmówka ostatecznie ją przygniotła, po prostu zrealizowała to, co już dawno zaplanowała.

W Nowym Jorku uczyła się w Stella Adler Academy of Acting and Theatre oraz Lee Strasberg Theatre and Film Institute - dwóch miejscach, które ukształtowały pokolenia hollywoodzkich gwiazd. To tam poznała słynną Metodę, o której marzyła od lat. Wcześniej szlifowała warsztat w grupie teatralnej "U Machulskich" i teatrze Studio Buffo - balet, aktorstwo, angielski od małego. Rosati nigdy nie miała planu B.

Dziś ma na koncie kilkadziesiąt ról w produkcjach polskich i zagranicznych. Łódź została daleko za nią - razem z profesorami, którym podobno przeszkadzało, że studentka za dużo już potrafi.

Ciekawe, czy dziś tamci wykładowcy pamiętają, że to właśnie oni pomogli jej podjąć tę decyzję. Co myślicie - filmówka straciła, czy Rosati zyskała? Piszcie w komentarzach.