Bagietka i jogurt owocowy - to był szczyt luksusu, na jaki mogła sobie pozwolić młoda Ewa Drzyzga. Zanim stała się gwiazdą telewizji, przez wiele miesięcy pracowała po prostu za nic.

Dziś Ewa Drzyzga to twarz porannej telewizji i nazwisko, które zna każdy. Ale ta kariera zaczęła się od czegoś, co dziś brzmi jak żart: od miesięcy darmowej roboty i mieszkania u rodziców, bo inaczej nie dałoby się przeżyć.

Miesiące bez wypłaty i sianokosów zamiast honorarium

Drzyzga przyznała w rozmowie dla prowadzonego przez siebie programu, że początki w mediach wyglądały zupełnie inaczej niż dziś mogłoby się wydawać. "W radiu zaczęłam pracować za darmo. I pracowałam tak przez wiele miesięcy, więc za moich czasów na początku rzadko kiedy płacono za pracę. Jak jechałam na sianokosy, bo pomagałam rodzinie, no to za kwaśne mleko pracowałam" - wspominała prezenterka w programie Dzień Dobry Wakacje.

Bez stałej pensji przeżyć się nie da. Drzyzgę ratowali rodzice - mieszkała u nich i nie płaciła czynszu ani rachunków. "Miałam to szczęście, że mogłam mieszkać u rodziców, że nie musiałam płacić za mieszkanie. To była duża pomoc. A na zbytki, czyli bagietkę i jogurt owocowy, to jakoś tam się uzbierało. Na studiach miałam stypendium, więc z tego jakoś ciułałam" - mówiła.

"Gdybym patrzyła na pieniądze, robiłabym inne rzeczy"

Prezenterka nie ma do tamtych czasów żalu - wręcz przeciwnie. Mówi wprost, że pieniądze nigdy nie były dla niej motorem napędowym. "Tak naprawdę nie chodzi o pieniądze, przysięgam. Nigdy nie poszłam do tej pracy, żeby było mnie widać w telewizji albo żeby zarabiać pieniądze. One przyszły za moją pracę i potem już doświadczenie" - powiedziała Drzyzga.

I dodała coś, co w świecie celebrytów brzmi rzadko szczerze: gdyby liczyła przede wszystkim na kasę, dawno by odeszła. "Myślę, że gdybym patrzyła na pieniądze, to robiłabym inne rzeczy, także w tym zawodzie jako osoba medialna. A tak jestem tu, gdzie jestem i robię to, co robię" - skwitowała.

Historia Drzyzgi to rzadki przykład wyznania bez polerowania wizerunku. Żadnego "ciężko pracowałam i mi się udało" - tylko konkret: darmowe miesiące, rodzice, stypendium i jogurt owocowy jako luksus. Czy to inspiruje, czy po prostu przypomina, że show biznes nigdy nie był łatwy? Piszcie w komentarzach.