Managerka Mandaryny zjawiła się z tragarzami i zabrała ją z życia Wiśniewskiego. Tak przynajmniej twierdzi sam muzyk, który po latach wreszcie powiedział wprost, jak doszło do końca ich małżeństwa.

Michał Wiśniewski ma za sobą pięć ślubów i tyleż samo rozstań. Fani dawno stracili rachubę. Ale jedno rozstanie - to z Martą Wiśniewską, Mandaryną - najwyraźniej wciąż nie daje mu spokoju.

W podcaście "W związku" prowadzonym przez Paulinę Koziejowską i Macieja Orłosia muzyk opowiedział o kulisach końca ich związku. Bez owijania w bawełnę.

"Byliśmy mega zakochani"

Wiśniewski nie ukrywał, że uczucie między nim a Mandaryną było autentyczne. Ślub na biegunie północnym, wielka miłość, szczere łzy - wszystko to opisał z nostalgią, której trudno nie zauważyć. Problem miał leżeć gdzie indziej.

"My byliśmy mega zakochani. Ten ślub, który my wzięliśmy na biegunie północnym, to był przepiękny moment" - przyznał w podcaście, po czym dodał bez zbędnych ozdóbek: "To nie zmienia sytuacji, że mąż Marty Wiśniewskiej, Michał, chodził non-stop na gazie."

Ale własne błędy to nie jedyne, co chciał rozliczyć. Wiśniewski wskazał wprost, że w pewnym momencie pojawiła się - jak to ujął - "ta najlepsza koleżanka, która ci powie, jak masz żyć".

Tą osobą miała być ówczesna managerka Mandaryny.

"Absolutna manipulacja"

Podczas gdy oboje pędzili przez trasy koncertowe, ktoś miał pracowicie siać ferment między nimi. Według Wiśniewskiego managerka Marty skutecznie odizolowała ich od siebie, zanim zdążyli porozmawiać i podjąć własne decyzje.

"Zostaliśmy odcięci od siebie przez akurat wtedy jej ówczesną managerkę. Nagle pojawiła się z tragarzami" - relacjonował muzyk w podcaście.

Na pytanie, jak wolni dorośli ludzie mogą zostać "odcięci od siebie", odpowiedział krótko: "Absolutna manipulacja. Rozprzestrzeniasz takie informacje jednej i drugiej stronie, że nie widzisz przestrzeni i wartości, o którą masz walczyć."

Prowadząca próbowała go przekonać, że w tamtej chwili podjął najlepszą możliwą decyzję. Wiśniewski nie dał się pocieszyć. "Dzisiaj, z perspektywy czasu, pewnie warto było o to sobie powalczyć bardzo i może na pewno byśmy podjęli inne decyzje" - przyznał.

To oczywiście jego wersja historii. Mandaryna publicznie jej nie skomentowała - przynajmniej na razie. Pytanie, czy po tych słowach nadal będzie milczeć.

Co myślicie - Wiśniewski ma rację, czy szuka wymówki po latach? Dajcie znać w komentarzach.

Michał Wiśniewski żałuje rozstania z Mandaryną? "Podjąłem najgorszą decyzję"
Michał Wiśniewski żałuje rozstania z Mandaryną? "Podjąłem najgorszą decyzję", (© AKPA)
Michał Wiśniewski i Mandaryna
© AKPA