Emilia płakała, fani szturmowali komentarze Henryka. A on? Spokojnie wyjaśnił, że nigdy nie było żadnej pary.

Zlot uczestników "Sanatorium miłości" w Sianożętach skończył się w poniedziałek bombą. Emilia Gajos z Ozorkowa napisała na swoich mediach społecznościowych: "No i stało się. Henio po raz drugi mnie zawiódł. Podobno człowiek uczy się na błędach, więc ja właśnie odrobiłam swoją lekcję. Zaufanie jest jak szkło - raz pęknie, da się skleić, ale ślady zostają". Widzowie 8. sezonu programu natychmiast ruszyli pod profil Henryka Rzepczyńskiego z Gliwic z falą krytyki.

Co tak naprawdę wydarzyło się w Sianożętach?

Nikt z komentujących nie wiedział, co dokładnie poszło nie tak między kuracjuszami - i właśnie to okazało się kluczowe. Henryk w rozmowie z Pomponikemem postawił sprawę jasno: relacja z Emilią nigdy nie miała szans stać się czymś poważnym, bo on sam tego nie chciał. "Krótko mówiąc, nigdy nie byliśmy parą na poważnie" - powiedział wprost. Wcześniej, jeszcze w maju, zaznaczył publicznie na Facebooku, że nie jest w związku.

Henryk tłumaczy też, dlaczego w ogóle hamował. Jest dwa lata po rozwodzie i jak sam mówi - potrzebuje czasu. "Zatrzymało się to na przyjaźni, bo ja jestem bardzo ostrożny. Jestem krótko po rozwodzie. Powiedziałem jej: nie jestem jeszcze gotów. Serce musi odpocząć. Ona wie o tym" - wyjaśniał reporterowi.

Henryk singlem, Emilia z żalem - i co dalej?

Problemu nie było w złych intencjach, tylko w zupełnie różnych oczekiwaniach - przynajmniej według relacji Henryka. "No cóż, Emilka się zaangażowała, a ja nie. Jestem dalej singlem" - skwitował bez owijania w bawełnę.

Emilia następnego dnia złagodziła nieco swój przekaz i dała do zrozumienia, że nie żywi do niego urazy. Fani jednak nie byli tak wyrozumiali i wciąż zasypują Henryka komentarzami. On sam wydaje się tym niespecjalnie przejęty.

Czy Emilia wiedziała, na co się piszę, czy dała się ponieść uczuciom wbrew własnej wiedzy? I czy Henryk mógł wcześniej postawić granicę wyraźniej - albo chociaż powiedzieć to wprost, zanim doszło do zlotu? Napiszcie w komentarzach, po czyjej stronie stoicie.