Maryla Rodowicz dostaje 2 tysiące złotych emerytury. Alicja Majewska - tysiąc. I zamiast współczucia - fala hejtu. Mietek Szcześniak postanowił powiedzieć wprost, co o tym myśli.

Temat emerytur polskich gwiazd wraca jak bumerang - i za każdym razem wywołuje te same podziały. Jedni współczują, drudzy kpią. Mietek Szcześniak wybrał trzecią drogę: obronę.

'One nie narzekają - mówią jak jest'

W rozmowie z Kozaczkiem Szcześniak zabrał głos w sprawie, która od miesięcy rozgrzewa internet. Przypomniał, że artystki nie szukają litości - po prostu opisują rzeczywistość.

'One tak naprawdę nie narzekają, tylko informują o tym, jakie są realia. Bo rzeczywiście takie są. Oczywiście, jeżeli ktoś dostaje talent i jeżeli po prostu się rozwija, a nie radzi sobie, nie jest taki szybki, bystry, żeby poradzić sobie z problemami życiowymi, to nie można go za to winić' - powiedział Szcześniak w rozmowie z Kozaczkiem.

Dodał też, że każdy człowiek jest inny - i nie tylko artyści bywają bezradni wobec finansowych realiów życia.

Co tak naprawdę powiedziały Rodowicz i Majewska?

Maryla Rodowicz co miesiąc dostaje nieco ponad 2 tysiące złotych emerytury. Sama przyznała w podkaście 'Wojewódzki Kędzierski', że wciąż musi pracować, żeby utrzymać willę w Konstancinie-Jeziornie. 'Moje koty więcej przejadają' - skomentowała bez owijania w bawełnę.

Alicja Majewska dostaje jeszcze mniej - około tysiąca złotych. Ona jednak stanęła za koleżanką murem i oceniła, że słowa Rodowicz zostały odebrane zbyt dosłownie. 'Nie dlatego występuje, że ma niską emeryturę, tylko dlatego, że kocha śpiewać i ludzie kochają ją' - powiedziała dla Kozaczka.

Szcześniak idzie o krok dalej: zdejmuje z artystek odium niezaradności i przypomina, że talent i umiejętność zarządzania finansami to dwie zupełnie różne rzeczy. Trudno się z tym nie zgodzić.

Czy to wystarczy, żeby zmienić narrację wokół 'bogatych gwiazd, które płaczą na wizji'? Piszcie w komentarzach.