Alicja Majewska rzuciła w eter pytanie, przy którym branża muzyczna musiała się zatrzymać: czy ktoś pamięta choć jeden przebój z tegorocznego Opola? Nikt nie odpowiedział. Za to Zygmunt Kukła powiedział sporo.

Majewska pyta: co zostało po Opolu?

Alicja Majewska w rozmowie z Plejadą wprost stwierdziła, że współczesne Opole nie produkuje już piosenek, które śpiewa cała Polska. Jej argument był prosty i dość celny. Przywołała słowa Michała Bajora: "Po tamtych festiwalach zostawały przeboje, które śpiewała cała Polska. A dziś? Proszę zaśpiewać coś z tegorocznego koncertu Premier."

Majewska dodała, że młodzi artyści może i piszą własne teksty, ale efekty są - jej zdaniem - banalne. "Trzeba mieć talent do pisania dobrej muzyki melodyjnej, a nie banalnej, oraz do napisania świetnego tekstu, rozwiniętego dobrą literaturą" - zaznaczyła wokalistka.

Słowa legendarnej piosenkarki odbiły się szerokim echem w branży. Trudno się dziwić - Opole to dla wielu z jej pokolenia niemal świętość.

Kukła nie zostawił jej bez odpowiedzi

Zygmunt Kukła, dyrygent i juror festiwalu w Opolu, odpowiedział Majewskiej w rozmowie z Plotkiem - spokojnie, ale stanowczo. Według niego dawne Opole było po prostu jedyną furtką do kariery, a dziś tych furtek jest znacznie więcej. "Patrzę na to inaczej. Opole było wtedy jedyną furtką do kariery" - przyznał.

Jako przykład przywołał Dawida Podsiadłę - który wygrał talent show i nigdy nie potrzebował festiwalu w Opolu, żeby podbić Polskę. "Teraz są social media, można się wypromować w inny sposób. To są takie czasy też, pisze się inne piosenki, one są mniej melodyjne" - przekonywał Kukła.

Muzyk nie widzi w tym tragedii. "Zmieniają się czasy i nie uważam, że to coś złego. Tak po prostu jest" - podsumował.

Pytanie tylko, czy Majewska się z tym zgodzi. Bo ona - w przeciwieństwie do Kukły - nie brzmiała jak ktoś, kto zamierza odpuścić. Czy ta wymiana zdań to dopiero początek szerszej dyskusji o kondycji polskiej muzyki rozrywkowej? Napiszcie w komentarzach - po czyjej stronie stoicie.