Maryla Rodowicz dostaje z ZUS-u ponad dwa tysiące złotych i mówi, że jej koty jedzą więcej. Joanna Senyszyn dostaje dziewiętnaście. Tę rozmowę warto zacząć od końca.
Temat emerytur polskich gwiazd co jakiś czas wybucha w mediach z nową siłą. Tym razem to Joanna Senyszyn - polityczka, wykładowczyni akademicka, posłanka - rzuciła liczbę, która obiegła sieć w kilka godzin.
19 tysięcy złotych. Skąd taka kwota?
W rozmowie z Pudelkiem w programie "Portret" Senyszyn wyjawiła, że co miesiąc otrzymuje z ZUS-u <strong>19 tysięcy złotych emerytury</strong>. Sama przyznaje, że to efekt nie politycznej kariery, lecz wieloletniego harowania na kilku etatach jednocześnie. "Ja rzadko pracowałam na jednym etacie, często na dwóch, na trzech [...], były prywatne szkoły, można było zarobić. Pracowałam w soboty, w niedziele, po 12 godzin przez cały tydzień" - powiedziała Senyszyn w rozmowie z Pudelkiem. I dodała: "Lubiłam swoją pracę, więc nie traktowałam tego jakby to był obowiązek. Takie hobby miałam, a przy okazji zarabiałam, to się cieszyłam".
Do emerytury dochodzi jeszcze niemały majątek. Według złożonego oświadczenia majątkowego Senyszyn jest właścicielką 130-metrowego domu, 56-metrowego mieszkania oraz gospodarstwa rolnego.
Rodowicz i jej koty vs. Senyszyn i jej ZUS
Dla kontrastu warto przypomnieć, co o swojej emeryturze mówiła Maryla Rodowicz. W rozmowie z Kacprem Kędzierskim i Kubą Wojewódzkim przyznała, że po corocznych waloryzacjach dostaje "ponad dwójkę", czyli nieco ponad 2 tysiące złotych. "To jest smutny temat. Moje koty więcej przejadają" - mówiła wprost legendarna piosenkarka.
Rodowicz nie kryje, że musi pracować, żeby utrzymać duży dom i pokryć bieżące rachunki. Alicja Majewska z kolei przyznaje otwarcie, że jest w uprzywilejowanej sytuacji - koncerty pozwalają jej dorobić ponad to, co przychodzi z ZUS-u.
Trzy gwiazdy, trzy zupełnie różne emerytury. Senyszyn wygrała ten wyścig zdecydowanie - choć sama podkreśla, że cena była prosta: praca bez weekendów przez całe zawodowe życie. Czy to przepis do skopiowania? Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać.
Co myślicie - zazdroszczcie Senyszyn czy rozumiecie, że to po prostu efekt lat harówki? Napiszcie w komentarzach.




