Marianna Schreiber zaczęła nagranie od słów "jestem w ciąży" - tylko żeby sekundę później rozwinąć żart o pokojach dla dzieci. Internauci oburzeni.
# Schreiber zrobiła z ciąży CLICKBAIT
Marianna Schreiber, znana z tego, że każdy jej ruch wzbudza dyskusję, tym razem chyba przesadziła. Celebrytka postanowiła pochwalić się na Instagramie nowym mieszkaniem w stanie surowym - ale nie w standardowy sposób.
Zamiast opowiadać o metrażu i kafelkach, Schreiber rozpoczęła rolkę od dramatycznego wyznania: "Jestem w ciąży!". Zamarli. Ale wtedy usłyszeli resztę tego, co miało być "zabawne".
Tani chwyt na algorytm
W rzeczywistości Marianna mówiła o tym, że zastanawia się, w którym pokoju umieści "drugie dzieciątko" i ma nadzieję, że kiedyś powie "jestem w ciąży" właśnie przy wannie w tym nowym mieszkaniu. Cała "żenująca" zagrywka miała wzbudzić zainteresowanie i podbić zasięgi - i częściowo się to udało.
Pod postem posypały się gratulacje od fanów, którzy złapali się na haczyk i obejrzeli tylko pierwsze trzy sekundy wideo. Szybko jednak do głosu doszli bardziej uważni obserwatorzy.
Internauci podzieleni
"Słuchajcie ze zrozumieniem, a nie od razu gratulujecie" - pisały internautki, które szybko obnażyły tani chwyt. "To clickbait. Zobaczymy, jak się ta rolka zestarzeje" - czytamy w komentarzach.
Wiele osób zwróciło uwagę, że robienie sobie "żartów" z ciąży w dobie, gdy tyle osób zmaga się z problemami płodności, to po prostu brak wyczucia. "Trochę nie na miejscu takie żarty" - sumują fani.
Szybka ocena: Marianna postawiła na kontrowersję i zasięgi - ale może tym razem trafiła na opór, którego się nie spodziewała.
Co na to internauci? Przesada czy zwykły żart z dystansem?
Zobacz na Instagramie
