Zielona strzałka na skrzyżowaniu to dla większości kierowców sygnał: stój i przepuść pieszych. Kinga Rusin podobno potraktowała ją jako dekorację.
Zielona strzałka na skrzyżowaniu to dla większości kierowców sygnał: stój i przepuść pieszych. Kinga Rusin podobno potraktowała ją jako dekorację.
Porsche za 300 tysięcy i zero refleksji
Paparazzi uchwycili 55-latkę za kierownicą Porsche Panamera w Warszawie. Według relacji fotografów Rusin zignorowała sygnalizację przy skrzyżowaniu - wjechała na nie bez zatrzymania, mijając przy okazji przejście dla pieszych. Zielona strzałka warunkowa wymaga bezwzględnego zatrzymania i ustąpienia pierwszeństwa - nie ma tu pola do interpretacji.
Mandat, punkty karne, potencjalne zagrożenie dla pieszych - tym razem, jak donoszą fotoreporterzy, Rusin wyszła z tego bez konsekwencji. Auto za trzysta tysięcy złotych, refleksja za zero.
Fotoreporterzy mieli przy sobie nie tylko aparaty - nagrali całą sytuację na wideo. Trudno więc mówić o nieporozumieniu czy złym kadrze. Materiał jest, co widać. Porsche przejechało, piesi stali.
To nie pierwszy raz
Rusin ma już pewną historię za kółkiem w stolicy. Wcześniej paparazzi mieli ją przyłapać na podwójnym parkowaniu na zakazie - i to własnym Porsche, z otwartym bagażnikiem. Teraz doszło kolejne zdarzenie do kolekcji.
55-latka spędza większość roku za granicą, więc każde jej pojawienie się w Warszawie to dla fotoreporterów wydarzenie. Tym razem dostali więcej, niż się spodziewali - nie tylko zdjęcia, ale i nagranie wideo z całej sytuacji.
Rusin na razie nie skomentowała sprawy publicznie. Pytanie, czy w ogóle to zrobi - albo czy wolałaby, żeby temat cicho przepadł jak tamto przejście dla pieszych.
Gwiazda, Porsche i prawo - nieoczywista kombinacja
Kinga Rusin przez lata budowała wizerunek kobiety świadomej - aktywistki, osoby mówiącej głośno o odpowiedzialności, ekologii, prawach innych. Tym trudniej komentować obrazek, na którym jej zielone Porsche mija przejście dla pieszych bez mrugnięcia okiem. Fani w sieci nie przegapili tej sprzeczności - i dają temu wyraz.
Reakcje w komentarzach są przewidywalne: część broni dziennikarki, tłumacząc, że każdemu zdarza się błąd za kierownicą. Druga część pyta wprost - czy gdyby to był zwykły Kowalski w dziesięcioletnim Oplu, sprawa skończyłaby się równie cicho? Odpowiedź na to pytanie każdy zna sam.
Co dalej z tą sprawą?
Nagranie krąży w sieci. Policja mogłaby teoretycznie zainteresować się materiałem z własnej inicjatywy - przepisy kodeksu drogowego nie mają klauzuli "dla celebrytów". Zielona strzałka warunkowa to jeden z bardziej jednoznacznych przepisów w polskim prawie drogowym: zatrzymaj się, upewnij, jedź. Nie ma tu wersji premium.
Rusin milczy. Jej biuro prasowe też. Może liczy, że news przykryje kolejny news - w polskim showbiznesie to strategia stara jak świat i czasem skuteczna. Tylko że nagranie zostaje w sieci na zawsze.
Co o tym myślicie? Dajcie znać w komentarzach.
Materiał przygotowany przez redakcję z wykorzystaniem narzędzi automatyzacji.

