Kinga Rusin mogła nie wrócić z wyprawy do Kirgistanu. Była gwiazda TVN ujawniła w mediach społecznościowych, że podczas jazdy po górskiej przełęczy zauważyła wyciek płynu hamulcowego w wypożyczonym aucie - dokładnie wtedy, gdy miała pokonać krętą i stromą drogę na 4000 metrów wysokości.

# Kinga Rusin o nieudanej wyprawie: Auto mogło jej się zapaść

Rusin od kilku miesięcy żyje pełnią życia poza Polską. Po rozstaniu się z TVN poświęciła się podróżom - zwiedzając świat ze swoim partnerem i dzieląc wrażenia z podróży w sieci, gdzie obserwuje ją blisko pół miliona fanów. Tym razem jednak odkrycie na trasie zamieniło wakacje w horror.

Wyciek hamulców na 4000 metrów wysokości

W mediach społecznościowych Rusin opisała dramatyczne chwile z Kirgistanu. Okazało się, że wypożyczone auto miało poważną usterkę dokładnie wtedy, gdy gwiazda miała pokonać niebezpieczną górską przełęcz. "Ta wycieczka mogła się naprawdę źle dla nas skończyć! Najedliśmy się strachu. Wyciek płynu hamulcowego zauważyliśmy przez przypadek. A tego dnia mieliśmy pokonać przełęcz na 4 tys. m., po krętej i stromej drodze! Nawet nie chcę myśleć, co mogło się nam stać" - relacjonowała rozemocjonowana była dziennikarka.

Rusin przyznała, że problem tkwił w samej wypożyczalni. Znalezienie sprawnego pojazdu 4x4 na południu Kirgistanu okazało się niemal niemożliwe. "Wypożyczenie dobrego, sprawnego 4x4 na południu Kirgistanu (w Osz) graniczy z cudem. Nie ma tu dobrych. Sprawny samochód dostaliśmy dopiero za trzecim razem. W pierwszym nie działała dobrze skrzynia biegów, w drugim wyciekał płyn hamulcowy, trzeci (20-letni) wyglądał w końcu na sprawny" - wyjaśniała.

Z Chin do Kirgistanu - podróże bez granic

Rusin od czasu odejścia z telewizji TVN nieustannie podróżuje. Niedawno dzieliła się refleksjami na temat wyjazdu do Chin, gdzie ostrzegała fanów przed możliwymi pułapkami takiej wyprawy. Teraz, po nieudanym doświadczeniu w Kirgistanie, widać, że nawet dobrze planowana trasa może przynieść nieprzyjemne niespodzianki.

Gwiazda aktywnie prowadzi profile w mediach społecznościowych, gdzie chwali się krajobrazami, które udaje jej się zobaczyć. Tym razem jednak wyjazdowa rzeczywistość okazała się mniej romantyczna - historia o wyciekającym hamulcu to poważne ostrzeżenie dla każdego turysty planującego podobną trasę.

Co dalej z podróżami?

Na razie brak informacji, czy Rusin zrezygnuje z pozostałej części trasy po tym incydencie. Pewne jest jedno - opowieść o kirgistańskiej przygodzie będzie pamiętana jako ta, która mogła skończyć się tragicznie.