Kakao, kawa, mąka i woda - taki był skład "odchodów", którymi aktywiści klimatyczni obrzucili butik Rozenek-Majdan i dom Andziaks z Luką. Teraz oba miejsca wyglądają, jakby nic się nie wydarzyło.
Kakao, kawa, mąka i woda - taki był skład "odchodów", którymi aktywiści klimatyczni obrzucili butik Rozenek-Majdan i dom Andziaks z Luką. Teraz oba miejsca wyglądają, jakby nic się nie wydarzyło.
Sprzątanie trwało krótko. Za krótko, żeby zapomnieli
Zarówno przed butikiem Małgorzaty Rozenek-Majdan, jak i przed willą Andziaks i Luki wszystko wróciło do normy - fasady czyste, chodniki nieskazitelne. Nagrania z happeningu krążą jednak po sieci i raczej prędko z niej nie znikną.
Aktywiści, którzy wzięli odpowiedzialność za akcję, zapewniali, że użyta substancja była w stu procentach bezpieczna - żadnych toksyn, żadnych trwałych uszkodzeń. Cel był inny: nagłośnienie sprawy. I to im się udało.
"Dopiero początek" - zapowiadali aktywiści
Inicjatorzy happeningu nie kryli, że Rozenek-Majdan i Andziaks to tylko pierwsze cele na ich liście. Według nich obie celebrytki promują nadmiernie konsumpcyjny styl życia - i właśnie za to miały zapłacić symboliczną cenę w postaci sztucznych odchodów pod drzwiami.
Podczas poprzedniej akcji przed domem Andziaks interweniowała policja. Angelika podobno nie kryła emocji - jej reakcja na nagraniu obiegła media szybciej niż sam happening.
Czy Rozenek-Majdan i Andziaks skomentują całą sprawę publicznie? Na razie obie milczą. A im dłużej milczą, tym głośniej robią się aktywiści.
Co myślicie o takich formach protestu - skuteczna prowokacja czy zwykły wandalizm? Piszcie w komentarzach.
