Sanah wydała nowy singiel. Sponsorem jest marka piwa. Jan Śpiewak już wie, co o tym myśli - i powiedział to głośno.
Utwór "Itepe itede" trafił do sieci jako część projektu Enklawa. Brzmi artystycznie, niewinnie, niszowo. Problem w tym, że za projektem stoi znana marka piwa - i to właśnie ten detal rozpalił internet do czerwoności.
Śpiewak bez ogródek: "Demoralizuje młodzież"
Aktywista Jan Śpiewak nie zostawił na Sanah suchej nitki w rozmowie z Plotkiem. Jego słowa są twarde: "Uważam, że promowanie alkoholu przez osobę, której grupą docelową są 12-latki, jest przerażające i świadczy o braku moralności Sanah. Niestety, okazała się chciwą i bezwzględną osobą, która w pogoni za mamoną nie cofnie się przed niczym. Demoralizuje młodzież i daje im bardzo złe wzorce" - cytuje Plotek.
Śpiewak przypomniał przy tym twarde dane: wiek inicjacji alkoholowej w Polsce podobno spadł w ostatnich dekadach o nawet pięć lat. "Takie kampanie reklamowe tylko przyspieszają ten trend" - dodał aktywista.
Psychiatrka wyjaśnia, dlaczego to nie jest tylko hejt
Dr Maja Herman, psychiatrka, zabrała głos na LinkedIn i wyłożyła mechanizm wprost: gdy marka pojawia się obok uwielbianego idola, młody mózg automatycznie przenosi pozytywne emocje na produkt. To tzw. efekt transferu afektu - i u nastolatków działa silniej niż u dorosłych, bo ich mózgi dopiero dojrzewają.
"Wiecie, to jest takie przykre. Człowiek się stara, edukuje, odczarowuje romantyzowanie picia [...], a potem pojawia się artystka, której sponsorem nowego singla jest Lech i człowiekowi robi się słabo" - napisała lekarka.
Sanah jak dotąd nie odpowiedziała publicznie na zarzuty. Fani artystki są podzieleni - część broni jej prawa do współpracy komercyjnej, inni przyznają Śpiewakowi rację. Jedno jest pewne: ta premiera singla przebija się do opinii publicznej zupełnie inaczej, niż pewnie planował jej team. Co o tym myślicie - artysta ma obowiązek patrzeć, kto mu płaci? Dajcie znać w komentarzach.

