Blue Café sięgnęło po twórczość Marka Grechuta na festiwalu w Sopocie i wprawiło publiczność w szok. Internauci nie gryzli się w język - oceniali wykonanie jako makabrę.
Grechuta na nowo. Czy to był hołd, czy profanacja?
Drugi dzień Top of The Top Sopot Festival 2026 przyniósł wykonanie, które rozbiło fanów na dwie części. Blue Café, polska formacja z Łodzi działająca od 1998 roku, postanowiła zaśpiewać piosenki Marka Grechuta - artysty, którego utwory są wciąż świeże w pamięci słuchaczy. Od kilku lat zespół przygotowuje własne aranżacje do jego dorobku, prezentując je jako formę hołdu dla legendy, która zmarła w 2006 roku.
Wokalistka Dominika Gawęda, od 2005 roku głos formacji, stanęła przed wyzwaniem, które okazało się dla wielu widzów nie do przeskoczenia. W repertuarze znalazły się między innymi "Ocalić od zapomnienia", "Korowód" czy "Świecie nasz" - utwory, które dla pokoleń Polaków mają niemal świętą rangę.
"Bezguście". Sieć nie zostawiła suchej nitki
Reakcje w sieci były natychmiastowe i bezwzględne. Część internautów nie kryła rozczarowania: "Może lepiej śpiewać swoje? Nie każdy może udźwignąć Grechutę" - pisali. Komentarze były jeszcze mocniejsze: "Tragiczny występ", "Dramat, tragiczne to było, żeby tak zbeszcześcić Grechutę, totalny brak talentu, bezguście", "Masakra, odpuść kobieto".
Fani zwracali uwagę nie tylko na wykonanie wokalne, ale i na stylizację Dominiki Gawędy. "Nie dla niej ta piosenka, a stylizacja również nietrafiona" - dodawali. Dla sporej grupy publiczności piosenki Grechuty powinny pozostać w bardziej klasycznej, bliskiej oryginałowi formie.
Ale są i tacy, którzy stawiają na rewizję
Jednak nie wszyscy byli zgodni. Druga część publiczności doceniła próbę nadania nowego brzmienia dobrze znanym kompozycjom. "Piękny, pełen emocji występ i ogromna dawka scenicznej energii" - napisali zwolennicy eksperymentu. "Jesteśmy dumni! Zespół Blue Café to prawdziwy diament" - dodawali inni.
Dyskusja pokazała, jak podzielone mogą być opinie na temat muzycznych reinterpretacji. Dla jednych to świeża perspektywa na ponadczasowe utwory, dla drugich - zbyt odważna ingerencja w dziedzictwo artysty. Jedno jest pewne: wykonanie Blue Café stało się jednym z momentów festiwalu, o którym publiczność dyskutuje do dziś.
Co na to fani? Czy uważasz, że legendarne piosenki powinny być śpiewane tylko w oryginale, czy warto im dać drugie życie?






