Piotr "Guma" Gumulec zaczął "Taniec z gwiazdami" od zera. W nowym wywiadzie przyznał, że pierwsze kroki na parkiecie były dla niego wyjątkowo trudne - choć teraz, gdy zbiera od jurorów 37 punktów i komplimenty w stylu "jesteś historyczny", tego wcale nie widać.

Od gawędy do klasy. Gumulec wyznał, co go zahamowało

Piotr Gumulec startuje w 19. edycji "Tańca z gwiazdami" u boku Julia Suryś i z każdym odcinkiem radzi sobie lepiej. W piątym, "rodzinnym" odcinku, trio - Piotr, jego brat i Magda (jego szwagierka z kabaretu) - dostało aż 37 punktów. Jurorka Iwona Pavlović nie szczędziła mu słów uznania: "Od żartu, śmiechu, wygłupu, przejść do klasy, jakości, stylu. (...) Pierwszy raz jest taki przełom. Jesteś historyczny".

Ale zanim "Guma" nauczył się tańczyć, musiał najpierw nauczyć się chcieć tańczyć. W rozmowie z Pomponikiem zdradził, że początki były dla niego i jego zespołu rzeczywiście wyzwaniem.

"Magda nie wierzyła w siebie, ja czułem frustrację"

"Początki były trudne w takim sensie, że dla Magdy były trudne, żeby wejść w ten rytm, otworzyć się na scenie, zaufać sobie, zaufać nam, zaufać publiczności, uwierzyć w to, że jest dobra" - wyjaśnił artysta. Gumulec obserwował, jak jego szwagierka z kabaretu "Pana Włodka" walczyła z blokadem psychiczną przed kamerami.

"Magda jest znakomita po prostu, ale zajęło jej to trochę czasu. Ale teraz uwielbiam na nią patrzeć na scenie, bo się rozwinęła fenomenalnie i widzę luz, widzę zabawę, to że ona się już nie przejmuje tym, jak występuje, tylko bardziej się tym cieszy i widzę w tym ogromną radość" - dodał.

Sam Piotr również czerpie teraz ogromną satysfakcję z udziału w polskiej edycji "Dancing with the Stars". "Tak jak u mnie w tańcu, też czuję ogromną radochę, że tu jestem i Magda na scenie w kabarecie też już bardzo cieszy się z tego, że występuje i nie przeraża jej to tak jak wcześniej" - podsumował.

Okazuje się, że największą barierą nie byli ani jurorzy, ani choreografia - ale własne głowy uczestników. Kiedy Magda (i Piotr) nauczyli się ufać sobie i publiczności, wszystko poszło jak po maśle. Teraz oboje czerpią z tego radość, a Gumulec zbiera kolejne komplementy i punkty.

Co na to fani? Czy zauważyliście tę transformację "Gumy" na parkiecie?