Piotr Gumulec i Julia Suryś przekomarzają się na wizji, ale okazuje się, że podobnie jest i za kulisami. Kabareciarz właśnie wyjawił, jak naprawdę mówi do swojej instruktorki - i to nazwisko, które wszyscy znają, przybiera zupełnie nowy wymiar.

Gumulec mówi do niej "Suryśku"

Nie przepada za imieniem - to wyznała sama Julia. W rozmowie z "Faktem" kabareciarz przyznał, że na treningach zwraca się do partnerki przede wszystkim po nazwisku, a konkretnie: "Suryśku". Gumulec twierdzi, że nie wymyślił dla niej żadnej ksywki, więc posługuje się nazwiskiem jako ksywką. "Mówię 'Suryśku', jak czegoś chcę. 'Suryśku, proszę cię, daj mi spokój'. No to wtedy mówię 'Suryśku' i chyba tak już zostanie" - wyjaśnił 40-latek, dodając, że to właśnie dlatego Julia zdecydowała się na dwuczłonowe nazwisko po niedawnym ślubie z piłkarzem Marcinem Stromeckim.

"Daj mi spokój" - żartobliwe sceny na treningach

Choć Gumulec i Suryś nieustannie się przekomarzają na wizji, za kamerami sytuacja wygląda bardzo podobnie - tyle że bez publiczności. Kabareciarz ujawnił, że jego instruktorka potrafi go czasem zdenerwować swoim wymagającym podejściem. "Tak, Suryś albo 'odejdź stąd', albo 'daj mi spokój i przestań do mnie mówić'" - powiedział, szybko zastrzegając, że to oczywiście żart.

Co ciekawe, 25-letnia Julia przyznała, że nie przepada za swoim imieniem. Dlatego właśnie wszyscy zwracają się do niej po nazwisku. Gumulec nawet na treningach mówi do niej "Suryśku" - i oboje widzą w tym coś zabawnego.

Dynamika duetu robi furorę

Gumulec od początku "Tańca z gwiazdami" był największym zaskoczeniem tej edycji. Choć pierwsze odcinki nie zapowiadały niczego dobrego (zaledwie 14 i 18 punktów), z tygodnia na tydzień robi coraz większe wrażenie na jurorach. Widać jednak, że cały jego sukces zawdzięcza doskonałej chemii z instruktorką.

Rolki publikowane w mediach społecznościowych, sesje pytań i odpowiedzi, wspólne treningi - wszyscy widzą, że Julia i Piotr świetnie się dogadują, nawet jeśli częste przekomarzanie może sugerować coś innego. Okazuje się, że to tylko pozory i poczucie humoru, które widać zarówno na wizji, jak i za kulisami.