Andrzej Grabowski spędził w jury 'Tańca z gwiazdami' niemal dekadę. Odszedł w 2022 roku, fani płakali - a on dziś mówi bez ogródek, że programu nie ogląda i nigdy nie był jego wielkim fanem.
Grabowski był tam prawie 10 sezonów. Widzowie go uwielbiali, Iwona Pavlović była obok, Beata Tyszkiewicz też. Wydawało się, że to układ na lata. A teraz w wywiadzie dla Kozaczka aktor mówi rzecz, której fani raczej nie chcieli słyszeć.
Dlaczego w ogóle tam trafił?
Aktor przyznał wprost - na taniec się nie zna i nigdy nie znał. Do jury 'Tańca z gwiazdami' trafił z zupełnie innego powodu.
"Zgodziłem się na bycie w 'Tańcu z gwiazdami', mimo że ani nie znam się za dobrze na tańcu, no bo nie jestem fachowcem. Ale nie po to tam byłem. Tam byli fachowcy - Iwona i Michał. Ja się zgodziłem przede wszystkim dlatego, żeby ludzie, którzy myślą, że ja jestem Ferdynandem Kiepskim - bezrobotnym, piję piwo, chodzę w dresach i w podkoszulkach - zobaczyli, że ja potrafię mówić gramatycznie, żeby mnie zobaczyć prywatnie po prostu" - powiedział Grabowski w rozmowie z Kozaczkiem.
Krótko mówiąc - TzG było dla niego narzędziem do ucieczki od wizerunku Kiepskiego. Cel, nie pasja.
Nowe sezony? Nie ogląda
Od odejścia Grabowskiego w 2022 roku jego miejsce zajęła Ewa Kasprzyk. Też aktorka, nie tancerka - schemat znany. Grabowskiego jednak nie interesuje, jak sobie radzi.
"Nie śledzę 'Tańca z gwiazdami', bo jak mówię, ja nie jestem jakimś wybitnym specjalistą, a i jakimś wielkim admiratorem. Nie, bardzo doceniam, bo zauważyłem - byłem tam chyba z 10 tych serii, to jest olbrzymia praca, którą oni wykonują" - powiedział aktor.
Docenia pracę uczestników i ekipy. Ale sam nie włącza telewizora, żeby to oglądać. Tyle.
Co ciekawe - Grabowski dołączył do programu już przy powrocie TzG na Polsat w 2014 roku, po trzyletniej przerwie od emisji na TVN. Był tam od samego początku nowej ery show. I przez niemal dekadę budował jego wizerunek.
Pytanie do Was: czy tęsknicie za Grabowskim w jury, czy Ewa Kasprzyk już dawno zajęła jego miejsce w Waszych sercach? Piszcie w komentarzach.









