Ilona Ostrowska wyszła z charakteryzatorni, zobaczyła starą ekipę i rozpłakała się prosto w świeży make-up. Tyle wystarczyło, żeby wiedzieć - 'Ranczo' wraca na serio.
11 lat przerwy i łzy przy powitaniu
Ilona Ostrowska nie ukrywa, że powrót na plan nowego "Rancza" był dla niej silnym przeżyciem. W rozmowie z portalem Kozaczek aktorka przyznała wprost, że wzruszenie wzięło górę nad profesjonalizmem - i to jeszcze przed pierwszym ujęciem. "Wyszłam świeżo po make-upie i tak naprawdę jak się z wszystkimi przywitałam, to już tego make-upu nie było. To było duże wzruszenie. Jesteśmy jedną rodziną. Po 11 latach ona faktycznie dalej usiadła do jednego stołu" - mówiła wzruszona gwiazda w wywiadzie dla Kozaczka. Trudno się dziwić. Serialowa Lucy wróciła do Wilkowyj po dekadzie, a na planie czeka na nią stara ekipa - Cezary Żak, Artur Barciś i Piotr Pręgowski. Chemii między nimi najwyraźniej czas nie naruszył.Sześć odcinków i koniec. Ale jaki koniec
Nowe "Ranczo" to nie jest zwykły powrót dla nostalgii. Twórcy zapowiadają sześć premierowych odcinków, które mają być jednocześnie zakończeniem całej historii mieszkańców Wilkowyj. Za kamerą znowu staje reżyser Wojciech Adamczyk, a scenariusz opiera się na pomysłach nieżyjącego już Andrzeja Grembowicza. Szczegóły fabuły są pilnie strzeżone, ale jedno jest pewne - zaskoczeń ma nie brakować. Fani od lat czekali na informację, co stało się z ulubionymi postaciami, i wreszcie się dowiedzą. Dla Ilony Ostrowskiej rola Lucy była przełomem w karierze. Wcześniej pojawiała się w mniejszych produkcjach - "M jak miłość", "Dzień świra" czy "Sezon na leszcza" - ale dopiero charyzmatyczna Amerykanka przyjeżdżająca do polskiej wsi dała jej prawdziwą rozpoznawalność. Po sukcesie "Rancza" grała m.in. w "Misji Afganistan", "Sortowni" i "Warszawiance". Teraz wraca tam, gdzie wszystko się zaczęło. I sądząc po łzach przy powitaniu - chyba naprawdę tęskniła. Czy nowe "Ranczo" dorówna oryginałowi? Piszcie w komentarzach.









