Martyna Wojciechowska przygotowała dla fanów coś nowego. Uruchamia newsletter 'Zapiski z krańca świata' - miejsce, gdzie będzie dzielić się osobistymi wspomnieniami z podróży bez cenzury algorytmów.

# Martyna Wojciechowska ma dość algorytmów. Uruchamia własny newsletter

Podróżniczka poczuła się skutą. Od lat opowiada o swoich wyprawach i spotkaniach na ekranach telewizji i mediach społecznościowych, ale coraz częściej trafia na ścianę - algorytm decyduje, co zobaczą obserwatorzy, a co znika w nieskończonym scrollu.

"W czasach, gdy o tym, co i kiedy widzimy, coraz częściej decydują algorytmy, chcę mieć pewność, że wartościowe treści znajdą swoich odbiorców" - wyznała na Instagramie. To właśnie dlatego stworzył "Zapiski z krańca świata" - newsletter, gdzie będzie mogła pisać bez ograniczeń.

Osobiste wspomnienia zamiast algorytmu

Wojciechowska nie ukrywa, że chodzi o kontrolę. "To miejsce, gdzie będę dzielić się z Tobą moimi osobistymi wspomnieniami z podróży i przemyśleniami, które nie zawsze trafiają na ekran" - dodała. Projekt to odpowiedź na frustrację każdego twórcy - bycie zakładnikiem platform, które zmieniają reguły gry co miesiąc.

Ale to nie wszystko. Podróżniczka zapowiada, że co jakiś czas będzie wrzucać coś specjalnego - polecenia, może zaproszenia na nagrania. Nic za darmo, ale z celem.

Pieniądze zamiast na konto - na pomoc

Tu pojawia się szczyt. Zapisując się na newsletter, czytelnicy wspierają Fundację UNAWEZA (która daje "skrzydła kobietom potrzebującym wsparcia") oraz projekt MŁODE GŁOWY zajmujący się zdrowiem psychicznym dzieci i młodzieży. To nie jest typowy paywall - to wspólna sprawa.

"Zapisując się, pomagasz nam w tych działaniach" - podkreśliła Martyna. W komentarzach fani nie czekali długo: "Pewnie że tak" - odpowiadają chętnie.

Od marzeń do czynu

Wojciechowska od lat mówi o tym, co ją napędza. Ostatnio na Festiwalu Górskim wyznała, że "nie warto się obawiać, nawet jeśli wszyscy mówią, że nie dacie rady". Newsletter to dokładnie to - kolejny krok, żeby robić coś swoim tempem, bez ingerencji kogoś trzeciego.

Kto wie, może "Zapiski z krańca świata" staną się dla wielu źródłem inspiracji na miarę jej podróży? Na pewno będzie tam więcej autentyczności niż na Instagramie.

Co na to fani? Zapisują się chętnie?