Rower, morze i zero Instagrama. Łukasz Nowicki tak bardzo odciął się od pracy, że nie zauważył własnego milestona.
Pięćdziesięciotrzyletni prezenter i aktor odpoczywał w Jarosławcu, gdy jego profil cicho przekroczył 70 tysięcy obserwujących. Nowicki nie miał o tym pojęcia.
Urlop ważniejszy niż statystyki
Łukasz Nowicki po intensywnym sezonie zawodowym natychmiast wsiadł na rower i wyjechał nad morze. Smartfon odłożył na bok - i właśnie dlatego przegapił moment, na który wielu twórców internetowych czeka miesiącami.
Kiedy w końcu zajrzał na swój profil, liczba obserwujących już dawno przekroczyła okrągłe 70 000. Prezenter nie ukrywał, że czuje się z tego powodu trochę niezręcznie.
"Po szalonym okresie zawodowym od razu wskoczyłem na rower i przeoczyłem. Przepraszam. Jest nas już ponad 70 000! Dziękuję. Mam nadzieję, że dalej będzie nam ze sobą po drodze" - napisał Nowicki na swoim profilu, dorzucając hasztagi "radość" i "duma".
Fani: "Żadne zaskoczenie"
Fani Nowickiego zareagowali błyskawicznie i bez zdziwienia. W komentarzach pod postem posypały się gratulacje, ale ton był jeden - dla obserwujących ta liczba to oczywistość, nie niespodzianka.
"Gratulacje! Nic dziwnego, że taka liczba, jest Pan genialny", "Uwielbiany przez ludzi, więc się nie dziwimy", "Trudno się dziwić" - pisali internauci.
Nowicki należy do tej rzadkiej kategorii prezenterów, którzy w mediach społecznościowych są po prostu sobą. Żadnych sponsorowanych karuzel z suplementami, żadnego udawanego życia z katalogu. Może właśnie dlatego 70 tysięcy osób chce go obserwować nawet wtedy, gdy on sam o tym zapomina.
Czy przy 100 tysiącach też będzie na rowerze?



