Trzydzieści lat znajomości, dwójka wspólnych dzieci i zero złej krwi. Mandaryna powiedziała wprost, dlaczego nie zamierza wykreślać byłego męża z życia.
Michał Wiśniewski właśnie przechodzi rozwód z piątą żoną - Polą. Pierwsza rozprawa już za nimi. A tymczasem uwagę mediów coraz bardziej przyciąga zupełnie inny wątek: relacja piosenkarza z Mandaryną, jego drugą żoną i matką dwójki jego najstarszych dzieci.
Sam Wiśniewski od jakiegoś czasu nie szczędzi ciepłych słów pod adresem Marty. Fani spekulują o możliwym powrocie eksmałżonków do siebie. Ona postanowiła zabrać głos.
Co Mandaryna powiedziała o Wiśniewskim?
W podcaście "P.S. I Love You by Ama" prowadzonym przez Annę-Marię Sieklucką 48-latka otworzyła się na temat tego, jak dziś wygląda jej relacja z byłym mężem. Bez owijania w bawełnę.
"Bardzo go cenię, również jako artystę. W wielu sytuacjach dalej słucham tego, co ma do powiedzenia. Nie zawsze się zgadzam, ale inna perspektywa zawsze jest cenna" - powiedziała Mandaryna w podcaście.
Dodała, że nie ma między nimi żadnych urazów. "Generalnie nie mam kosy z nikim, to dlaczego mam mieć z Michałem?" - zapytała retorycznie.
Najważniejszy argument? Dzieci. "Dla mnie od zawsze najważniejsze było to, żeby dzieci miały tatę. Z czasem emocje opadają i zaczynasz patrzeć na drugiego człowieka szerzej. Michała znam 30 lat i nie chciałam go stracić" - wyznała wprost.
Powrót do siebie? Fani spekulują
Media buzują od plotek, że zbliżenie Mandaryny i Wiśniewskiego to coś więcej niż tylko rodzicielska dyplomacja. Podobno sam Michał wielokrotnie podkreślał publicznie, jak ważną osobą jest dla niego była żona - i to właśnie w czasie, gdy jego małżeństwo z Polą zmierzało ku końcowi.
Pola Wiśniewska podobno skomentowała te doniesienia, choć jej reakcja była - jak relacjonują media - dość wymowna.
Mandaryna na razie nie mówi o powrocie. Mówi o dojrzałości, o dzieciach, o trzydziestu latach wspólnej historii. I szczerze? To brzmi przekonująco.
Czy to wystarczy, żeby fani przestali spekulować? Raczej nie. Co o tym myślicie?


