Prawniczka Poli Wiśniewskiej wyszła z sądu i powiedziała trzy słowa, które zmieniają obraz całej sprawy. Rozwód nie musi ciągnąć się latami.
Michał i Pola Wiśniewscy są po pierwszej rozprawie rozwodowej. Małżeństwo trwało sześć lat - sprawa jego końca może potrwać znacznie krócej, niż się wszyscy spodziewali.
Co ustalono na sali sądowej?
Według informacji zdobytych przez Pudelka, dzisiejsza rozprawa dotyczyła przede wszystkim alimentów oraz widzeń z dziećmi. Prawniczka reprezentująca Polę przekazała mediom tylko tyle, ile musiała: kolejny termin wyznaczono na lipiec, a następna rozprawa odbędzie się już w przyszłym roku.
"Mogę powiedzieć tylko tyle, że kolejne terminy publikacyjne będą w lipcu. Kolejna rozprawa obędzie się w kolejnym roku" - powiedziała prawniczka Poli w rozmowie z Pudelkiem.
Na razie więc strony wracają do swoich kątów. Sprawa toczy się oficjalnie, a sąd wyznaczył harmonogram kolejnych posiedzeń.
"Światełko w tunelu" - co to oznacza?
Prawniczka Poli Wiśniewskiej zasugerowała, że jest szansa na polubowne zakończenie sprawy - choć ostrożnie dobierała słowa. To istotna różnica wobec poprzednich rozwodów Wiśniewskiego, które ciągnęły się latami.
"Zobaczymy, pojawiło się światełko w tunelu. Tyle mogę powiedzieć" - stwierdziła mecenas w rozmowie z Pudelkiem.
Jeśli obu stronom uda się dogadać w kwestii dzieci i alimentów, rozprawa może zakończyć się szybciej, niż wskazywałby dotychczasowy kalendarz. Podobno obie strony zdają sobie sprawę, że długi proces nikomu nie służy - szczególnie dzieciom.
Czy Pola i Michał zdołają uniknąć wieloletniego sądowego maratonu? Kibicujecie polubownemu zakończeniu - czy wolicie, żeby sąd sam zadecydował? Piszcie w komentarzach.

