Magdalena Cielecka wzięła w obronę serial "Lalka" Netfliksa, który od premiery w połowie września rozbija polskie społeczeństwo na dwie części. Wcielająca się w Kazimierę Wąsowską aktorka udzieliła wywiadu i bez owijania w bawełnę stwierdziła, że artyści mogą robić prawie wszystko.

Sztuka powinna drażnić, a nie grzecznie przytakiwać

Magdalena Cielecka była gościem radia Eska, gdzie zabrała głos w dyskusji o kontrowersyjnym serialu Pawła Maślony. Zamiast dyplomatycznie omijać temat, aktorka poszła na całość. "Przede wszystkim uważam, że artysta ma prawo do wszystkiego, jeżeli ma wizję. Jeżeli to jest spójne, jeżeli to jest interesujące, jeżeli nas to porusza, również do dyskusji, do kłótni, do protestów - to dobrze" - powiedziała w Esce.

Cielecka podkreśliła, że sztuka nie powinna być bezpieczna i nudna. "Sztuka ma poruszać, ma nas drażnić, ma budzić wszelakie emocje. Artysta ma prawo zrobić wszystko" - dodała, odnosząc się do fali krytyki, którą spotkała się adaptacja klasyki Bolesława Prusa.

"Nie musimy być wierni oryginałowi"

Aktorka nie trzymała się kurtuazji, gdy mówiła o roli reinterpretacji dzieł w sztuce współczesnej. Według niej zadaniem twórcy jest "reinterpretować, przetwarzać, wkładać kij w mrowisko, opowiadać po swojemu, nowocześnie, przez siebie i ze swojej perspektywy". "'Lalka' Netflixowa taka jest. Nie musimy być wierni oryginałowi, nie o to w tym chodzi" - stwierdziła bez ogródek.

Cielecka już wcześniej, w podcaście "WojewódzkiKędzierski", przygotowywała opinię publiczną na to, że serial nie będzie typową szkolną adaptacją. Wyjawił wtedy, że Maślona "nie boi się ludzkiej natury w żadnej postaci", a historia opowiadana jest "wspólcześnie, bez grzeczności". Każdy detal historyczny jest starannie odtworzony, ale emocjonalna energia dialogów i sytuacji należy do 2026 roku, nie do XIX wieku.

Dwie "Lalki" - wybór dla każdego

Zwolennicy wiernych adaptacji mają jednak wyjście. W tym samym okresie na ekrany kin trafił film Macieja Kawalskiego, który podchodzi do materiału źródłowego bardziej tradycyjnie. Cielecka widziana w tym nie konflikt, ale szansę. "Możliwość wyboru i znalezienia bardziej odpowiedniej dla siebie estetyki to największy plus pojawienia się w tym samym czasie dwóch nowych 'Lalek'" - podsumowała aktorka.

Serial Netfliksa od premiery dzieli internautów. Jedni chwalą odwagę twórców i świeży głos w interpretacji kanonu, inni upatrują w nim profanacji klasyki. Cielecka jasno wskazuje, że to dokładnie taka dyskusja, której sztuka powinna domagać się od odbiorcy.