Przyjechał z żoną, a Krzysztof ledwo schodził po schodach - prowadzony przez innych, krok po kroku. Marian Lichtman odszedł wtedy na bok i się rozpłakał.

Marian Lichtman przez lata milczał o szczegółach ostatniego spotkania z Krzysztofem Krawczykiem. W rozmowie dla Kozaczka.pl z Jakubem Szewczykiem w końcu powiedział wszystko. I trudno słuchać tego bez wzruszenia.

Przyjechał z żoną. Krawczyka nie było. Potem zobaczył go i nie mógł powstrzymać łez

Lichtman wspomina, że spotkanie odbyło się przy okazji kręcenia dokumentu - tego, który telewizja puszczała potem wielokrotnie. Pojechał z żoną Bożenką do przyjaciela. Na miejscu czekali przy ławce w małym skwerku przy jego domu. Krawczyk pojawił się po chwili - ale nie taki, jakiego Lichtman pamiętał ze sceny.

"Krzysztof schodzi i jego po prostu, prowadzą go prawie. Ja z moją żoną tak patrzę. Ja poszedłem z boku i się popłakałem, bo wiedziałem, że to jest ostatni po prostu już przystanek. Nie mogłem się powstrzymać od łez" - wyznał Lichtman w rozmowie dla Kozaczka.pl.

Współzałożyciel Trubadurów przyznaje, że słyszał wcześniej o pogarszającym się zdrowiu przyjaciela. Ale dopiero ten widok uświadomił mu, jak poważna jest sytuacja. Przez dziesięciolecia znał Krawczyka jako człowieka, który żył sceną i publicznością. To, co zobaczył tamtego dnia, było czymś zupełnie innym.

Garderoba na Śląsku i słowa, które bolą do dziś

Lichtman przypomniał też inny moment - jeden z ostatnich koncertów na Śląsku. Krawczyk praktycznie nie wychodził z garderoby, a jego otoczenie starało się uspokoić przyjaciela zapewnieniami, że wszystko gra. Lichtman nie dał się zwieść.

"Ja przeszedłem do garderoby, bo po prostu jak to się zachowuje. A mnie: 'Marian, wszystko w porządku jest'. I on siedział, słabiutki był. On był taki słabiutki. Chłopak chciał do końca życia grać. Wielki artysta, ale los, ta choroba go po prostu… tak się stało. Mógł troszeczkę by się oszczędzać, bo grał bardzo dużo koncertów. To było troszeczkę niepotrzebne" - mówił muzyk.

Krzysztof Krawczyk zmarł w kwietniu 2021 roku. Lichtman był jednym z jego najbliższych przyjaciół - znali się z czasów Trubadurów i wspólnej drogi przez polski show-biznes. Tamto ostatnie spotkanie przy ławce i skwerku pod domem artysty najwyraźniej zostało z nim na zawsze.

Czy Krawczyk powiedział mu wtedy coś, co traktuje jak zobowiązanie do dziś? Pełna rozmowa dostępna jest w Kozaczku - i podobno są w niej słowa, które padły wiele lat wcześniej, a Lichtman wraca do nich do tej pory. Co na to fani Krawczyka? Piszcie w komentarzach.

Marian Lichtman, fot. AKPA
Marian Lichtman, (© AKPA)
Marian Lichtman, fot. AKPA
© AKPA
Krzysztof Krawczyk, (© AKPA)
Krzysztof Krawczyk
© AKPA