Schudł, przestał jeździć na rowerze, po kilku metrach spaceru siadał na ławce. Barbara Stuhr po raz kolejny wróciła wspomnieniami do ostatnich dni życia swojego męża.
9 lipca miną dokładnie dwa lata od śmierci Jerzego Stuhra. Wybitny aktor, były rektor krakowskiej PWST, odszedł w wieku 77 lat po długiej chorobie. Jego żona Barbara wciąż wraca do tamtego czasu - i nie ukrywa, jak bardzo był to bolesny finał.
"Tak się bał, że nie jadł prawie nic"
Barbara Stuhr w rozmowie z "Newsweekiem" opisała ostatnie miesiące życia aktora bez owijania w bawełnę. "Tak się bał, że nie jadł prawie nic i strasznie schudł. Słabł z dnia na dzień. Przestał jeździć na rowerze, na spacerze po paru metrach musiał usiąść na ławce" - mówiła żona aktora.
Co jednak uderza najbardziej - według Barbary Stuhr jej mąż podobno nie zdawał sobie sprawy z tego, co naprawdę się z nim dzieje. "To samo powiedziała nasza pani doktor. Jego odchodzenie było tak dziwne, że miał prawo tego nie dostrzegać" - stwierdziła w tym samym wywiadzie.
"W łóżku szukam jego dłoni"
Barbara Stuhr poznała Jerzego jeszcze w przedszkolu, choć prawdziwa miłość przyszła dopiero na studiach. Pobrali się trzy lata po zaręczynach, doczekali się dwójki dzieci - Macieja i Marianny. Ponad pół wieku razem.
Trzy miesiące po śmierci aktora Barbara Stuhr opowiadała publicznie o tym, jak uczy się funkcjonować w pustym domu. "Trudno przyzwyczaić się do tej pustki. Najgorzej jest rano, kiedy trzeba zebrać się do życia" - mówiła. I dodała: "Wieczorem powraca. Pustka domu znowu mnie osacza. W łóżku szukam jego dłoni".
Zapowiedziała też, że chce stworzyć dom na nowo - już tylko dla siebie.
Dwa lata to dużo i mało jednocześnie. Czy Barbara Stuhr znajdzie w sobie siłę, by zamknąć tamten rozdział? Dajcie znać w komentarzach, czy pamiętacie Jerzego Stuhra z jakiejś szczególnej roli.



