Mama zadzwoniła nad ranem. Powiedziała, że ojciec odszedł w nocy. Jan Holoubek nie zdążył się pożegnać - i jak sam przyznaje, żałobę przeżywa do dziś.
Gustaw Holoubek miał 55 lat, gdy urodził się Jan. Syn wiedział o tej różnicy od zawsze - i od zawsze się bał, że ojciec nagle zniknie. Ten strach okazał się proroczy.
Ojciec, który nie ścielił łóżka, ale robił najsłodszą herbatę na świecie
W wywiadzie-rzece z Cezarym Łazarewiczem Jan Holoubek opowiedział, jak naprawdę wyglądało dzieciństwo w domu legendy polskiego kina. Gustaw nie był ojcem siedzącym na dywanie przy klockach. Wolał wesołe miasteczko i bitą śmietanę. „Robił mi najsłodszą herbatę z cytryną, jaką tylko da się przygotować. Do dzisiaj taką piję" - wyznał reżyser.
Domem rządziła Magdalena Zawadzka - to ona dzwoniła do hydraulika, załatwiała urzędowe sprawy i podejmowała ważne decyzje. Gustaw nie ogarniał przyziemnych rzeczy, ale dawał coś innego. „Uważał, że syn przede wszystkim ma się czuć dobrze. Razem z mamą uznali, że to, co mogą mi dać, to miłość i dobry przykład, a reszta sama się ułoży" - wspomina Jan w książce „Między światłem a cieniem".
Zawadzka potwierdziła w swojej autobiografii „Gustaw i ja", że mąż nie wierzył w cieplarniane wychowanie. Gdy Jasiek skończył trzy lata, ojciec zaprowadził go pod trzepak i przedstawił podwórkowej ferajnie. Dalej miał radzić sobie sam.
„Nie dopuszczałem do siebie tego, co się stało"
6 marca 2008 roku Gustaw Holoubek zmarł. Rok wcześniej Jan zdążył nakręcić poświęcony mu film „Słońce i cień" - jakby przeczuwał, że czasu zostało niewiele. „Mama zadzwoniła nad ranem i powiedziała, że odszedł w nocy. Zwaliło mnie to z nóg" - napisał w swojej książce.
Żałoba nie przyszła tak, jak powinna. Jan przyznaje wprost, że nie umiał się wypłakać, nie dopuszczał do siebie straty. Mówi, że tę żałobę przeżywa do dziś - ponad siedemnaście lat później.
Gustaw Holoubek zostawił synowi pasję do kina, przepis na herbatę z cytryną i - jak się okazuje - ranę, która jeszcze się nie zagoiła. Czy można mieć szczęśliwsze dzieciństwo i jednocześnie boleśniejszą stratę? Jan Holoubek najwyraźniej wie, jak to możliwe.



