Garderoba, dwie minuty przed wejściem na scenę. Bonnie Tyler patrzy na Rafała Brzozowskiego i mówi: 'Przejdźmy na ty'. Teraz, po jej śmierci, ten moment waży więcej niż kiedykolwiek.

Wieść o śmierci Bonnie Tyler obiegła świat w czwartek rano. Legendarna wokalistka zmarła 8 lipca w Portugalii, w wieku 75 lat. Fani są w szoku - choć wiadomo było, że artystka zmagała się z problemami zdrowotnymi, nikt nie chciał wierzyć, że to koniec.

Rafał Brzozowski i Bonnie Tyler - jak do tego doszło?

W 2022 roku Rafał Brzozowski prowadził muzyczny teleturniej w TVP "Jaka to melodia?". To właśnie na tej antenie stanął ramię w ramię z Tyler i wspólnie wykonali utwór "A Rockin' Good Way". Brzozowski przyznał w rozmowie z Pudelkiem, że całe życie znał jej twórczość i głęboko ją szanował. Dlatego ten duet był dla niego czymś więcej niż kolejnym telewizyjnym numerem.

"Bardzo wielka szkoda, bo to był legendarny głos. Myślałem, że jeszcze się podniesie, bo to była kobieta z ogromnym temperamentem" - powiedział Brzozowski, komentując ostatnie miesiące życia artystki.

Jaka była Bonnie Tyler za kulisami? Brzozowski mówi wprost

Brzozowski wspomina, że przed samym wejściem na scenę zdążył zamienić z Tyler kilka słów w garderobie. Przyznał, że zna jej album i jedną z piosenek - a reakcja gwiazdy zaskoczyła go zupełnie. Żadnej wyniosłości, żadnego dystansu.

"Ona była w szoku, że znam te utwory. Była bardzo ciepła, bardzo sympatyczna, z dużą energią. Bardzo skracała dystans od razu. Mówiła: 'Przejdźmy na ty', 'Zaśpiewajmy razem'. To było naprawdę duże przeżycie" - cytuje słowa Brzozowskiego Pudelek.

Dodał też, że Tyler nigdy nie ukrywała problemów ze swoim głosem, ale podchodziła do tego z dystansem i humorem. Bez diwowskich napadów, bez żalu. Czysta profeska.

Po śmierci artystki Brzozowski opublikował na Instagramie osobiste pożegnanie. Napisał, że do końca liczył na jej powrót do zdrowia. "Taką ją zapamiętałem - uśmiechniętą, pełną energii, bezpośrednią, z niesamowitą charyzmą. Prawdziwa rock'n'rollowa kobieta z ogromnym sercem" - czytamy we wpisie wokalisty.

Wprost nazwał tamten wspólny występ spełnieniem marzeń i jednym z najpiękniejszych momentów w swojej muzycznej drodze. Niektóre spotkania zostają z człowiekiem na zawsze - i wygląda na to, że to jedno z nich.