Złote płyty, platynowe płyty, podwójne platynowe płyty - Ewa Krawczyk ma to wszystko w domu. I właśnie powiedziała, że jest gotowa się z tym rozstać.
Pięć lat minęło od śmierci Krzysztofa Krawczyka. Jego żona Ewa wciąż mieszka otoczona całym dorobkiem legendarnego piosenkarza - nagrodami, płytami, pamiątkami z dekad kariery. Teraz po raz pierwszy przyznała, że to nie musi trwać wiecznie.
"Rana wciąż krwawi"
Ewa Krawczyk pojawiła się w kuluarach Polsat Hit Festiwalu, który w tym roku odbył się pod hasłem "Krzysztof Krawczyk. To już 5 lat". Gwiazdy śpiewały jego przeboje. Ona stała z boku i rozmawiała z dziennikarzami.
W rozmowie z portalem Kozaczek.pl wdowa po artyście przyznała, że żałoba nie ma końca - tylko zmienia formę.
"Czas nie leczy ran, zabliźnia, ale ta rana w dalszym ciągu jest i czasami ona krwawi, odnawia się, pęka szew i jest ciężko, ale ja już z tym sobie daję radę. Uporałam się za pomocą specjalistów, cudownych, wspaniałych przyjaciół, lekarzy" - mówiła Ewa Krawczyk portalowi Kozaczek.pl.
A kiedy padło pytanie o miłość - nie zawahała się ani chwili.
"Nie mam i nie będę miała takiej miłości, jak mój mąż. Jaką mnie zostawił, taką mnie, gdziekolwiek jest, zastanie" - powiedziała ze wzruszeniem.
Platynowe płyty trafią na aukcję?
W rozmowie z "Faktem" Ewa Krawczyk ujawniła, co dokładnie przechowuje w domu po mężu.
"Mam wszystkie jego nagrody, wszystkie złote i platynowe płyty, podwójne płyty platynowe czy złote. Posiadam w domu praktycznie to, co zdobył w czasie swojej kariery artystycznej" - powiedziała.
I wtedy padło pytanie, które zelektryzowało fanów Krawczyka: czy jest gotowa wystawić te pamiątki na licytację charytatywną?
"Absolutnie jestem za. Jeżeli jakaś nagroda ma przysłużyć się komuś w szlachetnym celu, to jestem otwarta" - zapewniła wdowa w rozmowie z "Faktem".
Krzysztof Krawczyk zmarł 5 kwietnia 2021 roku wskutek powikłań po COVID-19. Miał za sobą dekady na scenie - od Trubadurów w latach 60., przez karierę solową w Polsce i Stanach Zjednoczonych, po status jednej z największych legend polskiej estrady. Zmagał się z cukrzycą i chorobami układu oddechowego, a po wypadku samochodowym w 1988 roku - także z ograniczoną sprawnością. Ewa była przy nim do końca.
Teraz te platynowe płyty mogą trafić w inne ręce. Czy to właściwy moment, żeby puścić je w świat? Piszcie w komentarzach.









