Weszła w szlafroku. Na stole świece, elegancka kolacja, rodzice uśmiechnięci. I nagle - szloch. Aleksandra Kwaśniewska nie spodziewała się, że 45. urodziny tak bardzo ją rozbiją.

Weszła w szlafroku. Na stole świece, elegancka kolacja, rodzice uśmiechnięci. I nagle - szloch. Aleksandra Kwaśniewska nie spodziewała się, że 45. urodziny tak bardzo ją rozbiją.

Córka Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich była gościem podkastu Doroty Szelągowskiej Czułe słówka. Rozmowa była szczera - obie kobiety znają się prywatnie, więc Ola nie owijała w bawełnę. Opowiedziała o tym, jak upływ czasu uderzył ją z siłą, której się zupełnie nie spodziewała.

"Kompletnie sieknęła mnie czterdziestka piątka"

Kwaśniewska przyznała, że wcześniej okrągłe urodziny nie robiły na niej większego wrażenia. Czterdziestka przeszła spokojnie. Ale pięćdziesiątka - ta jeszcze przed nią. To właśnie to "tylko pięć lat dalej" okazało się zabójcze.

"Kompletnie sieknęła mnie czterdziestka piątka. Wzięła mnie z zaskoczenia. Nie spodziewałam się tego, nie rozumiałam, co się ze mną dzieje, dlaczego przewalają się przeze mnie te wszystkie emocje, nigdy nie miałam czegoś takiego w urodziny" - wyznała w podcaście Szelągowskiej.

Dopytywana o szczegóły, wytłumaczyła, o co chodzi z tą matematyką życia: "Jak miałam 40 lat, nie czułam, że to jest połowa życia. Ciągle mi się wydawało, że drugie 40 to jest 80, dlaczego miałabym nie żyć dłużej. A to 45 - niby tylko 5 lat, ale jednak drugie tyle to jest 90".

Kolacja, świece i jeden wielki szloch

Najsilniej jednak wybrzmiała historia z samego świętowania. Kwaśniewska leciała do rodziców do Szwajcarii chora, kilka dni przeleżała w łóżku. Nie wiedziała, że Jolanta i Aleksander szykują jej niespodziankę.

"Weszłam w tym szlafroku, a tam ten stół, jakieś świece, wszystko tak ładnie przyrządzone. Jak ja zaczęłam płakać, jeden wielki szloch. Rodzice mnie zobaczyli, przerażeni pytali, co się dzieje" - wspominała w podcaście.

I wtedy wykrzyczała im prosto w twarz coś, czego się nie spodziewali. "Bo ja nie chcę, żebyście umarli. Ja miałam ten stan generalnie w okolicy urodzin. Wokół tego krążyło moje myślenie" - powiedziała Aleksandra Kwaśniewska.

Trudno się dziwić. Świadomość, że rodzice się starzeją - a ona sama jest już po połowie drogi - to nie jest myśl, którą łatwo odpędzić przy urodzinowym torcie. Kwaśniewska nie udaje, że jest inaczej. I właśnie za to ją lubimy.

A wy - jak przyjęliście swoje ostatnie okrągłe urodziny? Bez łez czy jednak z chusteczką pod ręką? Napiszcie w komentarzach.