Paweł Domagała otworzył portal, zobaczył własne nazwisko w artykule o Wiśniewskim i nie wytrzymał. Żaden rozwód, żadna zdrada - po prostu literówka losu.

Michał Wiśniewski potwierdził w niedzielę powrót do Mandaryny i polskie social media stanęły w ogniu. Ale żeby w całą historię wmieszał się jeszcze Paweł Domagała? Tego nikt się nie spodziewał.

Co Domagała ma wspólnego z Wiśniewskim?

Paweł Domagała nie ma z powrotem Wiśniewskiego do Mandaryny absolutnie nic wspólnego - i sam to podkreślił. Piosenkarz i mąż Kingi Grabowskiej natknął się na artykuł o żądaniach finansowych Poli Wiśniewskiej z nagłówkiem: "Domagała się fortuny. Wiśniewski zrównał żonę z ziemią". Jego własne nazwisko w środku cudzej afery - trudno było przejść obok tego obojętnie.

Domagała zareagował błyskawicznie, zamieszczając oficjalne... dementi. "Jako Domagała chciałbym zdementować... Absolutnie nie mam z tym nic wspólnego..." - napisał rozbawiony piosenkarz. Internauci docenili żart - komentarze pod postem rozeszły się w mgnieniu oka.

A co z samym Wiśniewskim?

Michał Wiśniewski dzień wcześniej opublikował oficjalne oświadczenie, w którym potwierdził, że znów spotyka się z Mandaryna. Zapewnił jednocześnie, że nie zdradził z nią Poli - według jego słów relacja z byłą żoną zaczęła się dopiero pod koniec czerwca tego roku. "Zaczynaliśmy się spotykać pod koniec czerwca tego roku. Trochę zostaliśmy wepchnięci w swoje ramiona przez całą tę sytuację i bardzo się z tego powodu cieszę" - oznajmił lider Ich Troje w oświadczeniu opublikowanym w mediach.

Dodał też: "Być może te pięć lat razem i 21 lat osobno pozwoli nam pewne rzeczy zrozumieć, przeanalizować i zrobić inaczej". Poli życzył szczęścia - co fani przyjęli z mieszanymi uczuciami.

Wiśniewski jest w trakcie rozwodu z piątą żoną, a Pola twierdzi, że zdradził ją właśnie z Mandaryna. On temu zaprzecza. Kto mówi prawdę - tego na razie nie wiadomo.

Przy okazji całego zamieszania to właśnie Domagała zgarnął największe oklaski internetu. Czasem wystarczy jedno zdanie i poczucie humoru.