Nagranie z ubiegłego roku wraca jak bumerang. Michał Wiśniewski podczas koncertu 30-lecia Ich Troje zachwycał się Mandaryną ze sceny, prosił fanów o oklaski dla 'Polci' - i teraz wszyscy zadają to samo pytanie.
Nagranie z ubiegłego roku wraca jak bumerang. Michał Wiśniewski podczas koncertu 30-lecia Ich Troje zachwycał się Mandaryną ze sceny, prosił fanów o oklaski dla 'Polci' - i teraz wszyscy zadają to samo pytanie.
Przemowa, która nie przeżyła roku
Był lipiec 2025 roku. Ich Troje świętowało trzy dekady na scenie, a Wiśniewski wygłosił mowę, która wtedy brzmiała jak gest szlachetny. Dziś brzmi jak dowód w sprawie. Muzyk odniósł się do krytyki, jaka spadła na Mandarynę po jej głośnym występie z 'Ev'ry night' w Sopocie, i stanął w jej obronie przed całą publicznością.
"Chcę ważną rzecz powiedzieć, 20 lat temu nigdy bym nie dopuścił, żeby tak potraktowano moją żonę, prędzej bym zabił" - mówił ze sceny. "Ona jest cudowna i wspaniała, z nią mam dwójkę wspaniałych dzieci. Nie było nam po drodze. Stało się. Nie żałuję, bo mam Polcię." Po czym poprosił fanów, żeby powitali siedzącą na sali Polę jak najgłośniej potrafią.
Brzmi pięknie. Tylko że kilka tygodni temu Wiśniewski potwierdził, że znów spotyka się z Mandaryną - i natychmiast zaczęły się spekulacje, czy ta scena nie miała jednak drugiego dna.
Pola mówi: wiedziałam od stycznia
Pola Wiśniewska nie zamierza odpuszczać. Twierdzi, że o romansie Michała z Mandaryną wiedziała już od stycznia - a więc na długo przed tym, gdy muzyk publicznie przyznał, że "parę tygodni temu" zaczęli się spotykać. Według relacji Poli cytowanej przez Pudelka, Michał podobno celowo podaje jak najpóźniejszą datę początku związku - bo przyznanie, że relacja trwała wcześniej, mogłoby mu zaszkodzić w trwającej właśnie batalii sądowej.
Logika jest prosta: jeśli romans zaczął się wcześniej, cała linia obrony Wiśniewskiego się sypie. On sam zapewnia, że to nieprawda. Ona mówi coś zupełnie innego. A tamto nagranie ze sceny - z zachwytami nad Mandaryną i serdecznym powitaniem dla Poli - stoi sobie pośrodku i milczy wymownie.
Fani na mediach społecznościowych są podzieleni. Jedni twierdzą, że Michał po prostu zachowywał się jak przyzwoity człowiek wobec matki swoich dzieci. Inni widzą w tej przemowie coś więcej - i przeklejają fragmenty nagrania z komentarzem: "a podobno parę tygodni temu".
Prawdy pewnie nie poznamy prędko - sprawa sądowa toczy się dalej, obie strony mają swoje wersje, a każde nowe nagranie z archiwum tylko dolewa oliwy do ognia. Jedno jest pewne: Wiśniewski miał w ubiegłym roku wyjątkowo niezręczny timing.
Co wy myślicie - ta przemowa to był zwykły gest wobec byłej żony, czy jednak coś więcej? Piszcie w komentarzach.
