Alkohol, hazard i ktoś, kto szeptał jej do ucha, co ma robić. Kulisy rozwodu Mandaryny i Michała Wiśniewskiego przez lata obrastały domysłami - teraz oboje mówią, co naprawdę rozbiło ich małżeństwo.
Rozeszli się w 2006 roku, ale dopiero teraz pełny obraz tamtego rozpadu zaczyna się składać w całość. Mandaryna i Michał Wiśniewski byli razem cztery lata - wzięli ślub w szwedzkiej Kirunie, tuż przy kole podbiegunowym, a ich związek śledziła cała Polska w reality show "Jestem jaki jestem". Mają dwójkę dzieci: Xaviera i Gabienne. Dziś - podobno - dają sobie drugą szansę.
Mandaryna: "Obroniłam siebie"
Dwa lata temu Marta wzięła udział w programie "Azja Express" i po raz pierwszy tak otwarcie powiedziała o tym, co psuło ich relację od środka. Nie owijała w bawełnę.
"Byliśmy zamożnymi ludźmi, natomiast ta podłoga się chwiała. Ten rollercoaster zasuwał za szybko, po prostu. Nam się skończyły tory i polecieliśmy gdzieś" - stwierdziła wówczas Mandaryna.
A wcześniej, w programie "Taniec życia", powiedziała jeszcze dosadniej: "W jego uzależnieniach się nie odnalazłam. Obroniłam siebie."
Chodzi o alkohol i hazard - nałogi, z którymi Wiśniewski zmagał się od lat. Według Marty to właśnie one położyły kres ich małżeństwu.
Wiśniewski: "Absolutna manipulacja"
Michał ma inną wersję. W podcaście "W związku", prowadzonym przez Paulinę Koziejowską i Macieja Orłosia, przyznał, że miłość między nimi była prawdziwa - ale do relacji wkradły się osoby z zewnątrz.
"My byliśmy mega zakochani. Ten ślub na biegunie północnym to był przepiękny moment" - mówił piosenkarz. Ale zaraz dodał, że na pewnym etapie pojawiła się "ta najlepsza koleżanka, która ci powie, jak masz żyć, co robisz źle".
Według Wiśniewskiego to oddziaływanie otoczenia - konkretnie menedżerki - pchnęło sprawy w złą stronę. Sam jednak w tym samym wywiadzie nie zaprzeczył, że - jak to ujął - "chodził non-stop na gazie".
Dwie wersje, jeden rozpad. Kto mówi całą prawdę - po 20 latach pewnie nie dowiemy się już nigdy. Jedno jest pewne: oboje najwyraźniej postanowili spróbować jeszcze raz - a ta historia dopiero się pisze.
Co wy sądzicie o tej drugiej szansie? Dajcie znać w komentarzach.
