Pięć razy na ślubnym kobiercu, pięć razy przed sądem. Po rozstaniu z Polą Wiśniewską fani lidera Ich Troje zastanawiali się, kiedy pojawi się żona numer sześć. Wiśniewski odpowiedział krótko - i nie ma co do tego wątpliwości.
Michał Wiśniewski właśnie sam zakończył spekulacje. W wywiadzie dla portalu Kozaczek wokalista powiedział wprost, że nie planuje kolejnego ślubu - przynajmniej na razie.
Pięć żon, jedna odpowiedź
Żeby zrozumieć, dlaczego ta deklaracja robi wrażenie, wystarczy przypomnieć historię. Pierwsza żona - Magda Femme, ślub w 1996, rozwód w 2001. Potem Marta "Mandaryna", ceremonia transmitowana w telewizji na żywo, miliony widzów, dwójka dzieci - Xavier i Fabienne - i koniec w 2006. Trzecia żona Anna Świątczak, też z kręgu Ich Troje, dwie córki - Etiennette i Vivienne - i rozstanie w 2011. Czwarta - Dominika Tajner, siedem lat razem, rozwód w 2019. Piąta - Pola Wiśniewska, ślub w 2020, dwóch synów - Falco Amadeus i Noël Cloé - i oficjalne potwierdzenie rozstania w 2026 roku.
Pięć małżeństw w trzydzieści lat. Przy takim bilansie pytanie o szóste brzmiało niemal jak pewnik. Wiśniewski jednak fani się przeliczyli.
"Myślę, że małżeństwo przeszło mi na jakiś czas" - powiedział w rozmowie z Kozaczkiem. "Nie o to chodzi, czy jest małżeństwo, czy nie jest. Jeśli obiecujesz być ze sobą na dobre i na złe, w bogactwie i w biedzie, w chorobie i zdrowiu - ta obietnica jest zawsze aktualna. Jeżeli miłość z jakiegoś powodu zanika, to priorytetem staje się dla każdego człowieka bycie szczęśliwym. I to jest cel nadrzędny, bo to co emanuje z ciebie - przekazujesz dalej swoim bliskim. Nikt nie chce oglądać nieszczęśliwego człowieka" - tłumaczył lider Ich Troje.
Co teraz?
Wiśniewski podobno nie szuka nowej partnerki i skupia się na tym, co ma - na dzieciach i muzyce. Trudno się dziwić. Siedmioro dzieci z pięciu związków to logistyczne wyzwanie, które spokojnie zastępuje życie towarzyskie.
Brzmi szczerze? Być może. Ale przypomnijmy - podobne deklaracje padały już nie raz. Po każdym rozstaniu wokalista zapewniał, że potrzebuje czasu dla siebie. Średnio rok później pojawiała się kolejna wybranka.
Tym razem jednak coś w jego słowach brzmi inaczej. Może to kwestia wieku, może zmęczenia, a może po prostu pięć razy to wystarczająco dużo lekcji, żeby wyciągnąć wnioski.
Czy Wiśniewski dotrzyma słowa - przekonamy się. Na razie wygląda na to, że lider Ich Troje naprawdę zamknął ten rozdział. Przynajmniej oficjalnie.
Co myślisz - wierzysz mu? Napisz w komentarzu.









