Koniec spekulacji - przynajmniej według jednej strony. Michał Wiśniewski sam podał datę i sam wytłumaczył, jak to się stało.
Pola Wiśniewska przez ostatnie dni sugerowała, że Michał wrócił do Mandaryny już w styczniu - czyli jeszcze podczas ich związku. Wiśniewski w niedzielę powiedział: nie.
"Zaczęliśmy się spotykać pod koniec czerwca"
W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych lider Ich Troje odniósł się do zarzutów byłej partnerki punkt po punkcie. Zaprzeczył, jakoby zdradzał Polę z Mandaryną - i podał konkretny moment, gdy wszystko się zmieniło.
"Jestem z Mandaryną i zdradziłem z nią Polę. Nie wiem, w styczniu, nie wiem kiedy. Ale ani w styczniu, ani w marcu - od kiedy się rozstaliśmy, tylko zaczęliśmy się spotykać pod koniec czerwca tego roku" - cytował 53-latek, wyraźnie drwiąc z narracji Poli.
Dodał coś, co brzmi jak gotowy tytuł rozdziału w jego przyszłych pamiętnikach: "Trochę zostaliśmy wepchnięci w swoje ramiona przez całą tę sytuację i bardzo się z tego powodu cieszę".
Pięć lat razem, 21 lat osobno - i co teraz?
Wiśniewski i Mandaryna byli małżeństwem w latach 1999-2004. Potem przez dwie dekady każde żyło swoim życiem - on zaliczył jeszcze trzy kolejne żony, ona budowała karierę solową i wychowywała dzieci. Według nieoficjalnych informacji to właśnie napięcie wokół rozstania z Polą miało ich do siebie zbliżyć.
"Być może te pięć lat razem i 21 lat osobno pozwoli nam pewne rzeczy zrozumieć, przeanalizować i zrobić inaczej. Nieważne, czy dacie nam szansę czy nie, my to po prostu zrobimy" - oświadczył piosenkarz.
Na koniec dorzucił ukłon w stronę Poli - z tym charakterystycznym dla siebie twistem: "Chyba o to w życiu chodzi, żeby być szczęśliwym, czego Poli również życzę - czy Paulinie". To drugie imię to wyraźna szpilka. Pola Wiśniewska ma na imię Paulina.
Czy Mandaryna odniesie się do słów byłego męża? I czy Pola odpuści? Przy tych dwóch - raczej nie licz na ciszę.
