Ślub wzięli na Mauritiusie, a świat dowiedział się o tym dopiero ze zdjęć z wakacji. Paulina Koziejowska-Orłoś wie, jak się zamknąć - i nie ma litości dla tych, którzy twierdzą, że nie wiedzą.
Maciej Orłoś i Paulina Koziejowska-Orłoś przez długi czas byli mistrzami dyskrecji. Ślub wzięli cicho, bez żadnych przecieków - i dopiero egzotyczne zdjęcia z Mauritiusu naprowadził fanów na właściwy trop. Kiedy internauci zaczęli zadawać pytania, Paulina potwierdziła krótko i bez zbędnych emocji: "Powiedzieliśmy sobie 'tak'. Szczegóły tego dnia chcemy zostawić na razie dla siebie. Pozdrawiamy z magicznego Mauritiusu" - przekazała mediom.
Koziejowska-Orłoś bez ogródek: paparazzi nie stoją na drzewie bez powodu
Paulina Koziejowska-Orłoś zapytana w rozmowie z portalem "PrzeAmbitni" o to, jak parze udało się utrzymać ślub w tajemnicy, odpowiedziała prosto: "Jak się chce zachować coś w tajemnicy, to się zachowa. A jak się nie chce zachować, to się nie zachowa". Trudno o bardziej bezpośrednią pointę. Dziennikarka poszła jednak krok dalej i zasugerowała, że obecność fotografów przy gwiazdach rzadko bywa przypadkowa. "Jak jakaś gwiazda mówi, że śledzą ją paparazzi, to nie jest tak, że pan stoi na drzewie, bo trzeba by mu bardzo dużo pieniędzy zapłacić, żeby stał na tym drzewie" - powiedziała wprost Koziejowska-Orłoś.
Innymi słowy: ci, którzy narzekają na brak prywatności, często sami ją oddają. Chętnie. Z premedytacją.
Aktywni medialnie, ale z granicą której nie przekraczają
Para nie żyje w cyfrowej pustyni - wręcz przeciwnie. Oboje regularnie pojawiają się w telewizji, prowadzą profile w mediach społecznościowych i nagrywają wspólny podcast o związkach, w którym nieraz nawiązują do własnych doświadczeń. Orłoś ma za sobą kilka nieudanych relacji, Koziejowska jest od niego sporo młodsza - i oboje mówią o tym otwarcie, gdy sami tego chcą. Kluczowe słowo: sami. To oni decydują, co trafia do publicznej wiadomości, a co zostaje za zamkniętymi drzwiami.
W branży, gdzie każdy ślub staje się eventową produkcją z zaprzyjaźnionymi portalami i zdjęciami z wyłącznością, Orłosiowie wybrali inaczej. I wyszło im to lepiej niż niejednemu show z czerwonym dywanem.
Czy inne gwiazdy wyciągną z tego lekcję? Raczej nie - ale przynajmniej Koziejowska-Orłoś powiedziała to, co wielu myśli, ale nie mówi głośno.



