Barbara Nowobilska ma prostą odpowiedź na pytanie, jak wygląda małżeństwo z telewizyjnym kierownikiem budowy. Mąż częściej pojawia się w programie niż przy rodzinnym stole.
Wiesław Nowobilski to jedna z tych twarzy telewizji, które po prostu się lubi. Kierownik budowy z Naszego Nowego Domu zdobył serca widzów humorem, ciepłem i tym, że nigdy nie udaje kogoś, kim nie jest. Ale żona Wiesława, Barbara, też nie udaje - i właśnie dlatego jej słowa trafiają prosto w serce.
Barbara i Wiesław: prawie 35 lat razem, a ona wciąż narzeka na jedno
Para pozna się jeszcze w październiku świętować będzie 35. rocznicę ślubu. Wszystko zaczęło się w Brzegach, gdzie Barbara przyjechała na wakacje - i jak sami przyznają, była to miłość od pierwszego wejrzenia. Przez te dekady doczekali się trójki dzieci i siedmiorga wnucząt. Brzmi jak sielanka, prawda?
No, prawie. Bo jest jeden haczyk.
W rozmowie w programie halo tu polsat Barbara powiedziała bez ogródek: "Więcej go widuję na ekranie niż w domu. Taką ma pracę. Dużo wyjeżdża, no, co powiedzieć. Nie ma go w domu". I zanim ktoś zacznie się martwić - od razu dodała z uśmiechem: "Chociaż teraz jest w domu, bo remontujemy. Więc mam go na wyłączność, mojego kierownika budowy."
Tak, ten sam człowiek, który w programie stawia domy w kilka dni, przy własnym remoncie... nie trzyma podobno tego tempa. "Oj, nie, nie! On się rozkłada w czasie bardzo" - przyznała Barbara ze śmiechem.
Rozłąka nie zrobiła im krzywdy. Wręcz przeciwnie
Mimo że Wiesław przez lata regularnie wyjeżdżał do różnych zakątków Polski razem z ekipą programu, Barbara nie ma pretensji. Uczucie przetrwało próbę czasu i odległości - i to z nawiązką.
"My cały czas się czujemy jak młode małżeństwo" - wyznała żona kierownika budowy w tej samej rozmowie.
To zdanie mogłoby brzmieć jak wyświechtany frazes z kartki urodzinowej. Ale po tym, co Barbara powiedziała chwilę wcześniej - o ekranie zamiast domu, o remoncie, który się wlecze - brzmi zupełnie inaczej. Brzmi jak prawda.
Fani Nowobilskiego od lat wiedzą, że to nie jest para, która odgrywa szczęście na potrzeby kamer. I właśnie dlatego to wyznanie tak działa. Co wy na to - dajcie znać w komentarzach.




