Wyszedł z wanny, zobaczył łunę w kuchni i w ciągu kilku sekund jego życie stanęło w płomieniach. Krzysztof Ziemiec po raz pierwszy zdradził szczegóły pożaru, który w 2008 roku o mało nie kosztował go życia.
Czerwiec 2008 roku. Warszawski Ursynów, późny wieczór. Żona Krzysztofa Ziemca podgrzewała parafinę kosmetyczną i przez chwilę nieuwagi zostawiła ją na kuchence. Prezenter był wtedy w łazience.
Kiedy poczuł niepokojący zapach - wybiegł.
"Wyszedłem z wanny, w kuchni zobaczyłem łunę. Parafina uległa samozapłonowi" - powiedział Ziemiec w rozmowie z portalem Poranny.pl.
To, co nastąpiło potem, trwało - jak sam mówi - może minutę. Ale wystarczyło, żeby zniszczyć niemal wszystko.
Garnek, wybuch i płonąca podłoga
Ziemiec zareagował instynktownie - przykrył garnek pokrywką, licząc, że odcięcie powietrza zdusi ogień. Nie zdążył się ucieszyć.
"Nastąpił wybuch. Chciałem to wynieść. Nie pomyślałem, że garnek był rozgrzany do czerwoności i wypadnie mi z rąk. Płonąca parafina oblała mnie i podłogę. W ten ogień padałem, wstawałem" - relacjonował prezenter.
Ogień błyskawicznie przeniósł się na korytarz. Szafka, korki elektryczne, wszystko zajęło się w ciągu sekund. Ziemiec - mimo rozległych oparzeń - zdołał otworzyć płonące drzwi i wyprowadzić z mieszkania żonę oraz trójkę dzieci.
Sam trafił do szpitala z poparzeniami drugiego i trzeciego stopnia na ponad 40 procentach ciała. Lekarze przez wiele dni walczyli o jego życie.
Rehabilitacja, która trwała miesiącami
Powrót do zdrowia okazał się procesem długim i brutalnie wymagającym. Przez ponad pół roku Ziemiec codziennie jeździł na rehabilitację na drugi koniec Warszawy - nie był w stanie siedzieć, więc leżał zwinięty na tylnej kanapie samochodu.
"Trzymałem ręce i nogi w górze, żeby krew dobrze spływała w kierunku serca" - wspominał w wywiadzie dla "Vivy!".
Najgorzej wspominał jednak nie ból fizyczny, ale utratę godności.
"Wstydziłem się swojego wyglądu i tej bezradności. Jeszcze gorzej było, gdy w szpitalu siostry mnie rozbierały i wiozły do mycia. Dorosły facet, bezbronny, na golasa. To olbrzymie odarcie z godności. Ale też jakaś lekcja życia" - wyznał prezenter.
Ziemiec był przez lata jedną z twarzy TVP, z którą związany był do grudnia 2023 roku. Dziś prowadzi własny kanał na YouTube. O pożarze i jego konsekwencjach mówił dotąd rzadko - tym bardziej ta szczera relacja robi wrażenie.
Co sądzicie o odwadze Ziemca, który po latach wraca do tamtej nocy? Dajcie znać w komentarzach.









