Zenek Martyniuk chudnie na koncertach i przy koszeniu trawy. Serio.

Danuta Martyniuk od kilku lat zachwyca metamorfozą - zabiegi, zdrowe jedzenie, rezygnacja z pieczywa. Wiadomo, klasyka. Ale Zenek poszedł własną drogą i szczerze - jego metoda jest bardziej swojska niż jakakolwiek dieta cud.

Dwa kilogramy na scenie, dziesięć w ogrodzie

Zenek Martyniuk w rozmowie z Plotkiem przyznał, że jego przemiana zachodziła powoli i bez żadnych rewolucji. Zaczął jeść zdrowiej, pić koktajle owocowo-warzywne i zupy. Kalorie liczy, ale w trasie bywa, że sięga po hot-doga - i nie zamierza się tego wstydzić. Tłumaczy to po swojemu: na scenie rusza się tyle, że ciało samo spala.

"Na każdym koncercie zostawiam na scenie ze dwa kilogramy" - powiedział Martyniuk w wywiadzie dla Plotka.

Ale prawdziwy hit to co innego. Zenek ma trzy ogrody. I regularnie je wertykuje. Osobiście. Z maszynami.

"W ten weekend zaczynam wertykulację ogrodów, a mam ich trzy. Podczas takiej wertykulacji chodzeniem z maszynami po trawnikach można schudnąć z dziesięć kilogramów" - wyjaśnił artysta.

Czyli schemat jest prosty: w piątek koncert, w sobotę trawnik, w niedzielę kolejny koncert. I tak w kółko od kilku lat.

Danuta też nie próżnuje

Żona Zenka poszła bardziej konwencjonalną drogą - zabiegi estetyczne, lżejsze posiłki, zdrowe wersje ulubionych dań. Pieczywo ograniczyła, ale słodkości całkiem nie odpuściła. W wywiadach podkreśla, że nie chodzi o restrykcje, tylko o rozsądek.

Efekty widać u obojga - na zdjęciach sprzed kilku lat i tych obecnych to są niemal inne osoby.

Pytanie tylko jedno: czy wertykulacja trzynastu trawników to nowy trend fitness, o którym nie wiedzieliśmy? Bo jeśli tak, to siłownie mogą się pakować.

Co sądzicie o metodzie Zenka? Piszcie w komentarzach.