Klub w Wyszkowie, sombrero na głowie i nieznany nikomu Konrad Skolimowski proszący o fotkę. Paula Karpowicz pamięta go z tamtych czasów i mówi wprost - to już zupełnie inny człowiek.
Paula Karpowicz przez lata obserwowała Skolima z bliska. Teraz w szczerej rozmowie opowiedziała, jak bardzo artysta zmienił się od czasu ich pierwszego spotkania - i dlaczego dziś uważa go za wzór do naśladowania.
Sombrero, energia i zdjęcie, które zostało na Facebooku
Karpowicz poznała Skolima około ośmiu lat temu na koncercie w Wyszkowie. Był wtedy praktycznie nieznany, a ona śpiewała jeszcze w poprzednim składzie Topky. Wspomnienie jest żywe do dziś. W wywiadzie dla Kozaczka wokalistka przyznała: "Pamiętam, jak dziś: to było w klubie w Wyszkowie, gdzie my grałyśśmy koncert jeszcze jako poprzedni nasz skład, we trzy, z osiem lat temu. On już działał muzycznie i on wtedy do nas przyszedł, pamiętam z takim wielkim kapeluszem sombrero, chciał z nami zdjęcie. Ja nadal mam z nim to zdjęcie. Wtedy jeszcze nikt naprawdę nie wiedział tak na dobrą sprawę, kim jest Konrad Skolimowski."
Ten energiczny, wszędzie-go-było-pełno chłopak zdążył przez te lata zmienić się nie do poznania. "Teraz Konrad jest totalnie innym człowiekiem, mam wrażenie. Nie negatywnie, ale już jest mentalnie też totalnie gdzie indziej. Jak się z nim widzę, rozmawiam, myślę, że bardzo dojrzał od tamtego czasu" - powiedziała Karpowicz w rozmowie z Kozaczkiem.
Kiełbasy, stacje i rodzinna smykałka do biznesu
Karpowicz podziwia Skolima nie tylko za muzyczny sukces, ale też za to, że nie zatrzymał się na hitach disco polo. Artysta rozbudowuje kolejne biznesy i podobno robi to z rozmachem. "Oj bardzo. Teraz kiełbasy, te stacje. Powiem, że to w ogóle dla mnie to jest super i taki wzór do naśladowania" - stwierdziła wokalistka.
Według niej ogromną rolę w tym wszystkim odgrywa rodzina Skolima. Karpowicz miała poznać jego mamę i jest pod wrażeniem jej zaangażowania. "On też ma super pomoc ogólnie w rodzinie, bo tam to jest trochę taki biznes rodzinny, bo tam i mama mu bardzo pomaga, i babcia. Mamę poznałam i ma super mamę, która tam mega ogarnia to wszystko. Myślę, że też ma tutaj duże wsparcie, że mają jakby rodzinną smykałkę do tych biznesów. Ja myślę, że on już do końca życia mógłby nie pracować i będzie zabezpieczony nawet dzięki muzyce" - mówiła w Kozaczku.
Sama Karpowicz też ma ostatnio sporo na głowie. W ostatnich miesiącach przeszła spektakularną metamorfozę - po chorobie schudła blisko 40 kilogramów. Teraz wraca do aktywności i nie szczędzi szczerości w wywiadach.
A wy pamiętacie Skolima z czasów, gdy nikt jeszcze nie znał jego nazwiska? Piszcie w komentarzach.









