Komentarze pod zdjęciami były okrutne. Danuta Martyniuk czytała je wszystkie - i zamiast się załamać, wzięła sprawy w swoje ręce.
Komentarze pod zdjęciami były okrutne. Danuta Martyniuk czytała je wszystkie - i zamiast się załamać, wzięła sprawy w swoje ręce.
Żona króla disco polo od lat chętnie sięgała po marki z najwyższej półki. Louis Vuitton, Prada, Louboutin - Danuta nigdy nie ukrywała, że lubi luksus. Tyle że media przez długi czas były dla niej bezlitosne. Stylowe torebki nie wystarczyły, żeby uciszyć krytyków.
Co tak naprawdę ją zmotywowało?
Przełom przyszedł we wrześniu 2020 roku, gdy Danuta pojawiła się przed Sądem Okręgowym w Białymstoku w sprawie rozwodu syna Daniela. Kamery ją złapały, internet ją ocenił - i nie był łaskawy. Jak wyznała później w rozmowie z "Party", właśnie wtedy postanowiła coś zmienić.
"Nie ukrywam, że najbardziej zmotywowały mnie te wszystkie przykre komentarze, które czytałam na temat swojego wyglądu. Pod moimi zdjęciami internauci pisali, że jestem gruba, brzydka, że wyglądam jak mama Zenka i mąż powinien znaleźć sobie kogoś młodszego, atrakcyjniejszego. Bardzo mnie to zabolało i wreszcie przyszedł ten moment, kiedy pomyślałam: Ja wam jeszcze pokażę!" - mówiła w wywiadzie dla "Party".
I pokazała. Na gali "Osobowości i Sukcesy 2022" pojawiła się ze szczuplejszą sylwetką. Ale to był dopiero początek - łącznie zrzuciła podobno prawie 20 kilogramów. Efekty widać było szczególnie na twarzy, co według doniesień skłoniło ją do dodatkowych zabiegów: liftingu i korekty nosa, tłumaczonej przez nią względami zdrowotnymi.
Jak to zrobiła? Żadnej katorgi, mówi
Danuta Martyniuk twierdzi, że jej podejście do diety jest dalekie od wyrzeczeń. Nie liczy kalorii obsesyjnie, nie głodzi się - po prostu pilnuje kilku zasad. W rozmowie z "Faktem" przyznała, że do słodyczy podchodzi z rozsądkiem, a nie z zakazem.
"Kryzysów chyba nie było, bo jak zobaczyłam, że pierwsze kilogramy już lecą, to człowiek z takim zapałem podchodzi do tego. Wiadomo, że chciało się babeczki czy sernika skubnąć - to nie żałowałam sobie. Bez przesady, jak zjem kawałeczek to nic się nie stanie. I tak jakoś mi się udało. Trzymam wagę" - powiedziała w "Fakcie".
Na co dzień stawia na domowe gotowanie. Bigos - ale nie tłusty. Czereśnie zamiast ciasta. I jedno twarde ograniczenie: chleb i bułki odeszły w niepamięć. Zenek zresztą trzyma się tych samych zasad - żona mówi, że wspierają się nawzajem, a efekty widać też u niego. Król disco polo coraz częściej zamienia garnitury na jeansy i t-shirt. Na scenie wygląda jak zupełnie inny człowiek.
Pytanie tylko - czy hejterzy, którzy tak skutecznie ją zmotywowali, w ogóle to zauważyli?




