Jedno słowo i studio zamienił się w pole bitwy. Witold Zembaczyński nazwał prezydenta Nawrockiego 'toksycznym' - i zanim skończył zdanie, Józefa Szczurek-Żelazko już sięgała po mikrofon.
Co dokładnie powiedział Zembaczyński?
Poseł Koalicji Obywatelskiej Witold Zembaczyński stwierdził w programie, że głównym celem KO w wyborach parlamentarnych 2027 roku będzie zdobycie większości pozwalającej odrzucać prezydenckie weto. Potem poszedł o krok dalej. "Będziemy przekonywać, że udział w wyborach to jest walka o to, żeby zneutralizować toksyczną rolę ustrojową prezydenta Nawrockiego, który po prostu nie dorósł do tego urzędu" - mówił wprost w 'Debacie Gozdyry' na antenie Polsat News.
Do tego dorzucił wizję ewentualnej koalicji PiS z ugrupowaniem Grzegorza Brauna, nazywając ją wprost "brunatną masą", która zrobiłaby z Polski "piekło do życia".
Szczurek-Żelazko: "To jest skandal"
Posłanka PiS Józefa Szczurek-Żelazko nie czekała. "To, co pan mówi, to jest skandal. Pan opowiada o prezydencie Rzeczypospolitej, że trzeba go zniwelować" - rzuciła w stronę Zembaczyńskiego, wyraźnie poruszona. Słowo "neutralizacja" skojarzyło jej się z czymś zupełnie innym. "Dla mnie neutralizacja kojarzy się z pewnymi działaniami, które realizowała brunatna policja niemiecka" - powiedziała na wizji.
Następnie stanęła w obronie głowy państwa: "Pan prezydent Nawrocki od pierwszego dnia swojej pracy na stanowisku prezydenckim powiedział, że dla niego najważniejsza będzie Polska i Polacy".
Kontekst całej rozmowy to świeży sondaż IBRiS dla Polsat News - KO ma w nim 29,3% poparcia, PiS 23,7%, a Konfederacja 13,4%. Liczby wystarczyły, żeby dyskusja o wynikach przerodziła się w pyskówkę o prezydenturze.
Czy takie starcia w studiu to już nowa norma polskiej telewizji - czy raczej dowód, że do wyborów 2027 atmosfera będzie tylko gęstnieć? Piszcie w komentarzach.









