Tatiana Okupnik wyszła na scenę w Chełmie i wybrała stary, sprawdzony numer. Fani, którzy liczyli na coś nowego, poczuli się oszukani.

Tatiana Okupnik od lat powtarza, że chce iść własną drogą - z dala od Blue Cafe, od dawnych przebojów, od etykietki wokalistki jednego zespołu. Tyle teoria. W praktyce, na trasie koncertowej TVP i Polskiego Radia w Chełmie, ze sceny wybrzmiało "Do nieba, do piekła" - hit, który wciąż kojarzy się przede wszystkim z Blue Cafe, nie z jej solową karierą.

Co zaśpiewała Okupnik i dlaczego internauci się wściekli?

Tatiana Okupnik zaśpiewała w Chełmie kultowe "Do nieba, do piekła" - przebój Blue Cafe, z którym wokalistka jest kojarzona od lat, choć od dawna nie jest już częścią tego zespołu. Nagranie z fragmentem występu trafiło do sieci i wywołało lawinę komentarzy pod postem Telewizji Polskiej.

Część widzów była zachwycona - bo po co zmieniać coś, co działa? Ale głośniejsza okazała się druga strona. Fani, którzy spodziewali się nowego materiału i artystycznej ewolucji, poczuli się po prostu zawiedzeni.

"W kółko to samo", "Starocie, nic swojego nowego. Ubraniem nie nadrobi", "Chętnie usłyszę Tatianę w jej nowych piosenkach" - pisali rozczarowani internauci pod postem TVP.

Jeden z komentarzy trafił w sedno lepiej niż reszta: "Szanuję, ale nie rozumiem. Wokalistka, która niby chce się odciąć od pewnego etapu i świadomie obrać własną drogę, ale jak przyjdzie co do czego, wsiada w stary i pewny środek transportu."

Kto ma rację - fani czy Tatiana?

Nie brakuje też głosów, które wprost kwestionują sens solowej kariery Okupnik. "Wydaje mi się, że w Blue Cafe bardziej się sprawdzała. Jakoś teraz jej nie słychać w ciekawych przebojach" - napisał jeden z użytkowników, i ta opinia zebrała sporo polubień.

To klasyczna pułapka artysty z jednym wielkim hitem za plecami. Sięgnąć po stary przebój - i dostać zarzut, że nie ma nic nowego. Nie zaśpiewać go - i dostać zarzut, że unika tego, czego publiczność naprawdę chce. Tatiana Okupnik wydała nową płytę, która według jej własnych słów jest zupełnie inna od popu - ale najwyraźniej to ona sama, nie nowe piosenki, wciąż przyciąga tłumy na jej koncerty.

Pytanie brzmi: czy fani dadzą jej kiedyś szansę na nowy rozdział, czy zawsze będą czekać na "Do nieba, do piekła"? Dajcie znać w komentarzach - kto ma rację.