Agata Załęcka poznała swojego męża w pociągu Poznań-Warszawa - bo akurat czytała książkę o piłce nożnej. Gdyby sięgnęła po inną lekturę, pewnie by się nie poznali. I może nie byłoby też tego kryzysu, który półtora roku po ślubie omal nie skończył ich małżeństwa.
Oświadczenie, które zaszokowało fanów
Agata Załęcka i Jakub Kwiatkowski - dziś dyrektor TVP Sport - pobrali się 20 sierpnia 2020 roku na greckiej wyspie Rodos. Kameralna ceremonia, romantyczna kolacja, huczne wesele po powrocie do Polski. Wszystko wyglądało jak z bajki.
Dlatego gdy półtora roku po ślubie aktorka opublikowała w mediach społecznościowych oświadczenie o rozstaniu, znajomi pary podobno nie mogli uwierzyć własnym oczom. "Miłość nigdy nie umiera śmiercią naturalną. Umiera, ponieważ nie wiemy, jak uzupełnić jej źródło. Dziękuję za piękne chwile i lata" - napisała Załęcka. Brzmiało jak definitywny koniec.
Nie był. Kilka tygodni później gwiazda "Dzielnicy strachu" ogłosiła, że ona i Jakub wrócili do siebie. W rozmowie z Plejadą wyjaśniła, co się wtedy wydarzyło: "Zatrzymaliśmy się, zastanowiliśmy i zaczęliśmy rozmawiać. Poczuliśmy, jak dużo możemy stracić."
Jak wygląda ich związek dziś?
Dziś Załęcka nie ma wątpliwości, że walka o małżeństwo była warta każdego wysiłku. W wywiadzie dla "Twoim Imperium" powiedziała wprost: "Największe zwycięstwa rodzą się z największych wyzwań." A w "Super Expressie" nie gryzła się w język: "Nasz związek opiera się na miłości i zaufaniu, a ogień naszej namiętności wciąż pali się wielkim płomieniem."
Jakub Kwiatkowski, jeden z ważniejszych nazwisk w polskim sporcie mediów, podobno nie zawodzi jej też na co dzień. "Jest bardzo zapracowany, ale zawsze ma dla mnie czas. Nigdy mnie nie zawiódł" - mówiła aktorka w "Życiu na gorąco".
To samo źródło ujawniło, że Kwiatkowski towarzyszył jej podczas poważnego kryzysu sportowego - Załęcka to nie tylko aktorka, ale też wielokrotna rekordzistka Polski w nurkowaniu na jednym oddechu i w 2025 roku zajęła trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej świata federacji CMAS. "W zeszłym roku dał mi ogromne wsparcie, kiedy przechodziłam kryzys związany z mistrzostwami świata we freedivingu. Przez cztery miesiące nie trenowałam, musiałam odpocząć" - opowiadała.
Zresztą historia ich znajomości od początku była filmowa. Załęcka wracała pociągiem do Warszawy i czytała książkę Nawałki o reprezentacji. Kwiatkowski, wówczas rzecznik Polskiego Związku Piłki Nożnej, zagadał ją o lekturę. Zanim skład dotarł do stolicy, aktorka podobno była już pewna, że to ten człowiek. Następnego dnia zadzwonił i zaprosił ją na kolację. Niecały rok później oświadczył się jej na Rodos.
Czy historia kryzysu i powrotu tylko ich wzmocniła? Sądząc po tym, co sama mówi - zdecydowanie tak. Co myślicie - takie rozstania i powroty ratują związki czy tylko je komplikują? Piszcie w komentarzach.



