Próba czytana odbyła się, obsada jest skompletowana, scenariusz gotowy - a Katarzyna Żak i tak studzi nastroje. Serialowa Solejukowa powiedziała w wywiadzie tyle, ile musiała, i ani słowa więcej.
Jacek Kawalec wrzucił zdjęcie z pierwszej próby czytanej i internet oszalał. Na jednym kadrze: Cezary Żak, Artur Barciś, Violetta Arlak, Bartłomiej Kasprzykowski, Magdalena Kuta, Piotr Ligienza i Arkadiusz Nader. Ekipa Rancza znowu razem - po prawie dekadzie.
Tyle że Katarzyna Żak, zapytana o szczegóły, wyraźnie nie miała ochoty na świętowanie.
Sześć odcinków i nieżyjący scenarzysta
Aktorka potwierdziła próbę czytaną w rozmowie z programem "Lustra" Wirtualnej Polski - ale od razu postawiła sprawę jasno. "Była dzisiaj pierwsza próba czytana. Pamiętajmy jednak, że nagramy tylko sześć odcinków, które nasz scenarzysta Andrzej [Grembowicz, zmarły w 2018 roku] zaczął pisać już po zakończeniu 'Rancza'. Na skutek wielkiego zainteresowania te sześć odcinków powstanie" - powiedziała.
Nie brzmi jak triumf. Brzmi jak komunikat prasowy.
Kiedy dziennikarz zapytał, czy podziela obawy męża - Cezary Żak mówił wcześniej bez ogródek, że boi się powrotu i nie wie, czy ekipa "dobrze zrobi" - Katarzyna ucięła temat jednym zdaniem. "Nie mogę skomentować tego, co mówi mój mąż" - powiedziała z uśmiechem.
Cezary Żak mówił to samo, tylko głośniej
Cezary Żak już kilka miesięcy temu w tym samym cyklu rozmów wyłożył karty na stół. "Niejednokrotnie powtarzałem, że się boję tego powrotu. Uważam, że się nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki" - przyznał aktor.
Jego żona oficjalnie nie odnosi się do słów męża. Nieoficjalnie - sama powiedziała niemal to samo, tyle że w marcu, w rozmowie z Kozaczkiem. "Najczęściej te nowe wersje nie dorównują oczekiwaniom widzów, bo to jest trudne wrócić po wielu latach do projektu, który był zamknięty i był w innej rzeczywistości" - wyznała.
Prace ruszyły, zdjęcia grupowe są w sieci, TVP ogłosiło powrót serialu jeszcze w grudniu ubiegłego roku - ale entuzjazmu w tej ekipie jak na lekarstwo. Sześć odcinków, scenariusz napisany przez nieżyjącego twórcę i obsada, która sama przyznaje, że się boi. Brzmi jak materiał na hit. Albo na bolesne rozczarowanie.
Czy Ranczo wróci w chwale, czy jednak pokutuje za zbyt długą nieobecność? Piszcie w komentarzach - czekamy na wasz werdykt.




