Kawka, mleko kokosowe i woda niegazowana. Tyle Anna Wyszkoni potrzebuje do szczęścia przed koncertem. Problem zaczyna się, gdy organizatorzy są zbyt uprzejmi.

Co Wyszkoni ma na swojej liście życzeń?

Anna Wyszkoni jest wyjątkowo skromna jak na gwiazdę z 30-letnim stażem. Jej rider koncertowy to zaledwie trzy pozycje: kawa, mleko kokosowe i woda niegazowana. W rozmowie z "Vivą" przyznała wprost, że organizatorzy często robią znacznie więcej, niż od nich wymaga - i właśnie tu zaczyna się kłopot.

"Bardzo fajne jest to, że organizatorzy po prostu z sympatii, z grzeczności przesympatycznie mnie goszczą, goszczą mój zespół. Jest bardzo dużo rzeczy, których w ogóle nie wymagam. Co jest dla mnie bardzo istotne: kawka, kokosowe mleko, woda niegazowana i to właściwie tyle" - powiedziała artystka.

Brzmi spokojnie. Do momentu, gdy na stole pojawiają się ciasteczka.

Ciastka przed koncertem to poważny problem

Wyszkoni w tym roku rzadko bywa w domu. Trasa jubileuszowa - 30 lat na scenie - zabrała ją w objazd po całej Polsce. Garderoby stały się jej tymczasowym domem, a niektórzy organizatorzy traktują to dosłownie: nakrywają stoły, wstawiają przekąski, dbają o klimat.

I tu zaczyna się walka wewnętrzna, którą artystka opisała w "Vivie" z rozbrajającą szczerością.

"Ja w ogóle powinnam mieć zakaz wstawiania mi do garderoby ciasteczek, pyszności, bo mnie to kusi. A ja mam tak, że przed koncertem wchodzę do tej garderoby i tak to ładnie pachnie i ładnie wygląda i ja mam na to ochotę, ale już przed koncertem nie za bardzo. Żeby się tak nie rozłazić. A po koncercie, zwykle kończę dosyć późno i wchodzę taka totalnie głodna, koncert dwie godziny, znowu mnie to kusi, ale już jest tak późno, że nie powinnam jeść. Staram się to jakoś kontrolować" - wyznała.

Dwie godziny śpiewania, pusta garderoba z ciasteczkami i późna noc. Brzmi znajomo? Każda z nas to zna.

Wyszkoni przyznaje, że kontrola idzie - mniej lub bardziej - ale walka trwa przy każdym koncercie. Trzydzieści lat na scenie i nadal największym wrogiem jest talerz ciastek od miłego organizatora.

Czy fani powinni zabrać jej słodycze ze sceny, czy może jednak dać artystce spokój po dwóch godzinach śpiewania? Piszcie w komentarzach.