Piotr Woźniak-Starak zginął w sierpniu 2019 roku na mazurskim jeziorze Kisajno. Zostawił po sobie majątek wyceniany na blisko 75 milionów złotych - i żadnego testamentu.

Piotr Woźniak-Starak zginął w sierpniu 2019 roku na mazurskim jeziorze Kisajno. Zostawił po sobie majątek wyceniany na blisko 75 milionów złotych - i żadnego testamentu.

Media natychmiast ruszyły z domysłami. Agnieszka Woźniak-Starak miała być "ustawiona do końca życia". Luksusowe nieruchomości, udziały w biznesie, słynny apartament na Manhattanie - wszystko to rzekomo miało trafić w jej ręce. Prawda wyszła na jaw dopiero po latach i zaskoczyła niejedną osobę.

75 milionów złotych i żaden grosz nie był jego żony

Samo Watchout Studio - wytwórnia odpowiedzialna za "Bogów" i "Sztukę kochania" - wypracowało w 2017 roku zysk netto rzędu 27 milionów złotych. Do tego luksusowe samochody, udziały w innych spółkach i apartament w Nowym Jorku wyceniany wówczas na 30 milionów złotych. Para nie szczędziła też na przyjemności - ich ślub w weneckim pałacu kosztował podobno 1,5 miliona złotych.

Problem w tym, że Agnieszka i Piotr mieli podpisaną intercyzę. Dokument zabezpieczał interesy obojga wyłącznie na wypadek rozwodu. Przy nagłej śmierci liczyło się tylko jedno: testament. Piotr Woźniak-Starak nie zdążył go sporządzić.

Apartament na Manhattanie od początku był wyłączną własnością matki Piotra, Anny Woźniak-Starak - co wyszło na jaw dopiero w 2023 roku. Anna sprzedała go błyskawicznie za około 10 milionów złotych, znacznie poniżej wartości rynkowej. Podobno nie chciała utrzymywać miejsc, które zbyt mocno przypominały jej o tragedii syna. Agnieszka nie dostała z tego tytułu nic.

Kto naprawdę przejął fortunę Staraków?

Według nieoficjalnych informacji krążących od lat w polskim biznesie, główną spadkobierczynią majątku Piotra miała zostać jego siostra, Julia Woźniak-Starak. Plotuch nie jest w stanie tego oficjalnie potwierdzić - rodzina nigdy publicznie nie odniosła się do szczegółów podziału.

Agnieszka Woźniak-Starak wróciła do pracy rok po tragedii. Prowadziła "Mam Talent!" i "Dzień Dobry TVN", potem rozstała się ze stacją i wróciła do TVP - do "Pytania na Śniadanie". Prywatnie jest teraz w związku z milionerem Maciejem Pasikowskim, właścicielem kilku warszawskich restauracji.

Życie ułożyła sobie od nowa. Tylko te 75 milionów poszło inną drogą, niż wszyscy zakładali. Co wy na to - spodziewaliście się takiego obrotu sprawy?