250 złotych - tyle podobno zapłacili Starakowie Krzysztofowi Jackowskiemu za 'wizję' podczas poszukiwań ciała Piotra. Jasnowidz sam to ujawnił w podcaście 'WojewódzkiKędzierski'.
Sierpień 2019 roku. Cała Polska śledziła dramatyczne poszukiwania Piotra Woźniaka-Staraka na jeziorze Kisajno. 22 sierpnia jego ciało zostało odnalezione. Teraz, prawie siedem lat później, do tamtych wydarzeń wrócił niespodziewany świadek - jasnowidz Krzysztof Jackowski.
'Dostałem podziękowania od rodziny'
W podcaście 'WojewódzkiKędzierski' Kuba Wojewódzki zapytał wprost, czy to dzięki Jackowskiemu odnaleziono ciało producenta. Jasnowidz podobno nie zaprzeczył - i powołał się na samą Agnieszkę Woźniak-Starak.
'Proszę spytać o to panią Agnieszkę, żonę Piotra Woźniaka-Staraka. Nawet jak byłem w programie Dzień Dobry TVN, to pani Agnieszka podeszła przy mojej żonie i podziękowała mi. Dostałem także podziękowania od rodziny Staraków, których przedstawiciel przyjechał do mnie i przywiózł mi rzeczy' - mówił Jackowski w podcaście.
Jasnowidz przyznał przy tym, że jego pierwsza 'wizja' okazała się chybiona. Dopiero druga miała wskazać właściwe miejsce. 'Dowiedziałem się z mediów, że znaleziono, więc uznałem, że moja pomoc była nieskuteczna. Zadzwonił do mnie przedstawiciel Staraków, pytając, czy grupa poszukiwawcza mi podziękowała' - relacjonował.
Cennik 'usług paranormalnych' - 300 złotych za wizję
Najbardziej konkretny moment rozmowy? Pytanie o pieniądze. Jackowski bez owijania w bawełnę podał kwoty.
'Państwo Starakowie zapłacili mi 250 złotych. Możecie zadzwonić i się spytać. Teraz taka usługa 300 złotych kosztuje. To jest moja praca, ja żyję z tego od lat' - stwierdził jasnowidz w podcaście 'WojewódzkiKędzierski'.
Jak wygląda pełny cennik? Według słów Jackowskiego - od 150 złotych za 'błahą sprawę' do 300 złotych za poważniejsze konsultacje. Dodał też, że zgłaszają się do niego klienci z zagranicy i że od każdej usługi odprowadza podatek i ZUS.
Agnieszka Woźniak-Starak nigdy publicznie nie potwierdziła ani nie zaprzeczyła udziałowi Jackowskiego w poszukiwaniach. Redakcja Plotucha nie dotarła do jej komentarza w tej sprawie.
Czy 300 złotych to uczciwa cena za spokój ducha - czy za złudne poczucie kontroli w chwili rozpaczy? Piszcie w komentarzach.



