Oskar Wojciechowski powiedział, że depresją nazywa się dziś 'zwykłe lenistwo'. Internet eksplodował. A on zamiast się wycofać, napisał post, który dolał oliwy do ognia.
Wszystko zaczęło się od wywiadu u Magdy Mołek. Narzeczony Klaudii Halejcio stwierdził na wizji, że współcześnie zbyt wiele trudności zbyt łatwo przykrywa się słowem 'depresja'. Cytat rozszedł się po sieci w ciągu godzin.
"W dzisiejszym świecie wszystko jest depresją nazywane, a ile jest ludzi, że komuś się po prostu nie chce" - mówił Wojciechowski w programie. Magda Mołek próbowała tonować rozmowę, zaznaczając, że depresja kliniczna to poważna choroba. "Chcę zachować szacunek dla tych, którzy mogą zmagać się z poważną historią" - powiedziała wprost.
Oświadczenie, które nie uspokoiło fanów
Po fali krytyki Wojciechowski opublikował na Instagramie długi wpis, w którym tłumaczy, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. Nie cofnął się jednak ani o krok. "Depresja jest chorobą. Ale lenistwo nią nie jest. I gdzieś po drodze przestaliśmy odróżniać jedno od drugiego" - napisał.
Dalej poszedł jeszcze dalej - uderzył w cały system opieki psychicznej. Według niego branża zdrowia psychicznego zarabia na diagnozach i receptach, a nie na faktycznym wyleczeniu pacjentów. "Psycholog zarabia, kiedy przychodzisz co tydzień. Psychiatra zarabia, kiedy wypisuje receptę. Firma farmaceutyczna zarabia, kiedy połykasz tabletkę" - wyliczał w oświadczeniu.
Kto tu kogo broni?
Wojciechowski zaznacza, że nie atakuje psychologów, którzy "naprawdę pomagają", tylko kwestionuje system. Krytycy twierdzą jednak, że rozróżnienie, które wprowadza - między chorym a "wygodnym" - jest krzywdzące dla osób faktycznie zmagających się z depresją. Zwłaszcza gdy pada z ust osoby rozpoznawalnej, przy kamerze.
Klaudia Halejcio jak dotąd publicznie nie odniosła się do kontrowersji wokół wypowiedzi swojego narzeczonego.
Czy uważacie, że Wojciechowski ma rację, czy jednak przekroczył granicę? Piszcie w komentarzach.
Zobacz na Instagramie



